Pobierz prezent do odcinka
5 kroków by działać mimo lęku przed oceną
Jeśli wolisz poczytać
1. Dlaczego rada „nie przejmuj się” to często za mało
Zdarza się, że chcemy coś zrobić, podjąć jakaś decyzję, powiedzieć coś głośno, spróbować czegoś nowego – i przed tym działaniem blokuje nas jedna myśl: co inni o mnie pomyślą. Często jest to cała fala oba w: że się skompromituję, że inni zobaczą, że sobie nie radzę, że wyjdzie, że nie jestem taka ogarnięta, jak powinnam, ze mogole coś się okaże ze jednak jestem jakaś a nie taka jak powinnam.
W takich momentach bardzo często słyszymy radę: nie przejmuj się innymi, rób swoje, to co ktoś ktoś pomyśli to jego problem. Tak zgadzam się, czasami rzeczywiście ta rada może być właściwa, zwłaszcza wtedy, gdy mamy do czynienia z ludźmi, którzy krytykują wszystko i wszystkich albo próbują nas zniechęcić do zmian.
Problem w tym, że my nie żyjemy w próżni. Funkcjonujemy w relacjach, w rodzinach, w społeczeństwie. To, co robimy, ma wpływ na innych ludzi i to jest naturalne, że czasem się nad tym zastanawiamy. Wzięcie pod uwagę drugiego człowieka, jego uczuć i reakcji, bywa wyrazem dojrzałości, empatii i odpowiedzialności, a nie słabości.
Dlatego nie chodzi o to, żeby w każdej sytuacji przestać przejmować się tym, co inni myślą. Są momenty, w których to ma sens. Kiedy żyjemy z kimś blisko, kiedy budujemy relacje, kiedy nasze decyzje realnie dotykają innych osób, wtedy refleksja nad ich perspektywą jest czymś ważnym.
Problem zaczyna się wtedy, gdy to przejmowanie się cudzą opinią zaczyna nas kosztować za dużo. Gdy np. Jak jeden z moich klientów nie zapisujemy się na kurs, bo ktoś może pomyśleć, że to bez sensu bo to mi nie potrzebne. Gdy nie podejmujemy decyzji, bo w rodzinie pojawią się komentarze. Gdy nie mówimy o swoich potrzebach, bo boimy się, że ktoś uzna nas za egoistycznych, problematycznych albo zbyt wymagających.
W takich momentach to już nie jest uważność na innych. To jest życie pod cudze oczekiwania, pod cudzą soczewkę. Życie w trybie ciągłego sprawdzania, czy na pewno nikogo nie rozczarujemy, nie zawiedziemy, nie wystawimy się na negatywną ocenę.
I właśnie o tym będzie ten odcinek. O tym, jak znaleźć środek pomiędzy dwiema skrajnościami: z jednej strony całkowitym odcinaniem się od ludzi i ich reakcji, a z drugiej – ciągłym dopasowywaniem się i rezygnowaniem z siebie. Bo jedno i drugie potrafi niszczyć relacje. I jedno i drugie potrafi niszczyć nasz komfort życia.
Ja nazywam się Natalia Sadownik i jestem psycholożka, a w tym podkaście podobnie jak na instagramie psychologia do kawy oraz w newsletterze pokazuje jak można małymi krokami lepiej radzić sobie z emocjami i budować lepsze relacje – dzisiaj pokaże Ci, skąd w ogóle bierze się lęk przed oceną i dlaczego on sam w sobie nie jest niczym złym. A potem przejdziemy do bardzo konkretnych rzeczy: jak rozpoznać moment, w którym ten lęk zaczyna nami rządzić, i co możemy z nim zrobić, żeby jednak działać standardowo używając metody małych kroków.
I oczywiście tu wspomnę od razu, że do tego odcinka możesz pobrać darmowa kartę pracy, która jest zawsze dobrym pierwszym krokiem w radzeniu sobie z lękiem przed oceną – a w zasadzie drugim krokiem bo pierwszy już masz za sobą skoro słuchasz tego podcastu. W każdym razie kartę pobierzesz na stronie nataliasadownik.pl/podcast/odcinek75, link tez będzie w opisie.
2. Dlaczego w ogóle przejmujemy się tym, co inni o nas myślą
Zanim zaczniemy zastanawiać się, co zrobić z lękiem przed oceną, warto zrozumieć jedną bardzo ważną rzecz: to, że przejmujemy się tym, co inni o nas myślą, jest całkowicie normalne. To mechanizm, który towarzyszy ludziom od tysięcy lat.
Z perspektywy ewolucyjnej bycie częścią grupy było warunkiem przetrwania. Odrzucenie społeczne oznaczało realne zagrożenie bo wiązało się z mniejszą szanse na ochronę, jedzenie czy po prostu zagrażało naszemu bezpieczeństwu. Nasz mózg bardzo szybko nauczył się więc wychwytywać sygnały, które mogłyby oznaczać wykluczenie, ocenę albo dezaprobatę ze strony innych.
Choć dzisiaj nie żyjemy już w małych plemionach i spokojnie poradzimy sobie sami, ten sam mechanizm wciąż działa. Układ nerwowy reaguje na ocenę, krytykę czy możliwość kompromitacji tak, jakby stawką było coś znacznie większego niż tylko czyjaś opinia. Dlatego myśl co oni o mnie pomyślą potrafi uruchomić silne napięcie, stres i potrzebę wycofania się.
Ten mechanizm ma też swoje dobre strony. W wielu sytuacjach pełni ważną funkcję regulującą i chroniącą zarówno nas, jak i relacje z innymi ludźmi. Dzięki niemu potrafimy powstrzymać impulsywne reakcje, zastanowić się nad konsekwencjami naszych działań i wziąć odpowiedzialność za wpływ, jaki mamy na otoczenie.
Jeśli ktoś nas zdenerwuje w sklepie i nie reagujemy agresją, bo bierzemy pod uwagę reakcję innych, to jest to przykład zdrowej regulacji. W takich momentach przejmowanie się opinią otoczenia pomaga utrzymać granice społeczne i bezpieczeństwo. Podobnie jest wtedy, gdy w relacjach zastanawiamy się, jak nasze słowa mogą zostać odebrane, i staramy się mówić z większą uważnością.
Jednak, kiedy ten lęk zaczyna działać zbyt szeroko i zbyt intensywnie. Gdy zamiast chronić nasze relacje i normy społeczne, zaczyna blokować nasz rozwój, spontaniczność i odwagę do próbowania nowych rzeczy, wtedy może być to dla nas sygnał, że ten mechanizm jest powiedzmy – troszkę rozregulowany.
Nasz mózg nie zawsze odróżnia sytuacje, w których uwzględnienie opinii innych jest zasadne, od tych, w których jest nadmiarowe i kosztowne. Właśnie dlatego tak ważne jest rozróżnienie między zdrową uważnością na innych a życiem podporządkowanym cudzym spojrzeniom. Nie chodzi o to, żeby przestać przejmować się opiniami w ogóle tylko o to, żeby zrozumieć, kiedy ten mechanizm nam służy, a kiedy zaczyna działać przeciwko nam.
3. Kiedy martwienie się opinią innych nam służy, a kiedy zaczyna nas blokować
Bardzo pomocne jest w tym miejscu zadanie sobie jednego prostego, ale ważnego pytania: czy to martwienie się opinią innych czyni mnie lepszym człowiekiem, czy sprawia, że czuję napięcie i ograniczenie w swoim życiu. Czy dzięki temu zachowuję się w sposób bardziej zgodny z moimi wartościami, czy raczej rezygnuję z siebie, swoich potrzeb i celów.
Jeśli przejmowanie się tym, co inni pomyślą, pomaga nam być bardziej empatycznymi, odpowiedzialnymi i uważnymi w relacjach, to jest to mechanizm, który nam służy. Jeśli jednak prowadzi do tego, że nie idziemy po swoje, nie rozwijamy się i nie podejmujemy ważnych dla nas decyzji, to warto się zatrzymać i sprawdzić, czy rzeczywiście chcemy, by to on kierował naszym życiem.
4. Gdzie lęk przed oceną blokuje nas najczęściej i dlaczego właśnie tam
Z perspektywy pracy z klientami bardzo wyraźnie widać, że lęk przed tym, co inni pomyślą, nie pojawia się losowo. Najczęściej blokuje on decyzje, które są widoczne społecznie i które mają znaczenie dla relacji z ludźmi. Szczególnie często dotyczy to decyzji rodzinnych, rozwojowych oraz sytuacji, w których chcemy postawić granice albo wyrazić siebie bardziej otwarcie.
Decyzje rodzinne bywają trudne, bo bardzo często są obciążone oczekiwaniami. Dotyczą stylu życia, wyborów zawodowych, tempa rozwoju, relacji, a czasem także sposobu wychowywania dzieci czy organizowania codzienności. W takich sytuacjach lęk przed oceną nie dotyczy anonimowych ludzi, ale osób, z którymi łączy nas historia, zależność emocjonalna i potrzeba bycia akceptowanym. Pojawia się obawa, że ktoś uzna nas za nieodpowiedzialnych, niewdzięcznych albo takich, którzy sobie nie radzą.
Podobnie jest z decyzjami rozwojowymi. Zapisanie się na kurs, zmiana pracy, spróbowanie czegoś nowego bardzo często wiąże się z ryzykiem, że nie wszystko pójdzie idealnie. A dla wielu osób to właśnie możliwość porażki na oczach innych jest najbardziej paraliżująca. Lęk nie dotyczy wtedy samej zmiany, ale tego, że ktoś zobaczy nasz moment zawahania, niepewności czy uczenia się.
Trzecim obszarem są relacje i stawianie granic. Mówienie o swoich potrzebach, wyrażanie sprzeciwu czy proszenie o coś ważnego naraża nas na ocenę i niezadowolenie drugiej osoby. W takich momentach łatwo pojawia się myśl, że lepiej się wycofać, przemilczeć albo dostosować, żeby nie zostać odebranym jako trudnym, wymagającym czy problematycznym.
To, co łączy wszystkie te sytuacje, to fakt, że nie chodzi w nich tylko o opinię innych ludzi. Chodzi o to, kim my będziemy w ich oczach i co to będzie oznaczać dla naszej relacji z nimi. Lęk przed oceną bardzo często uruchamia się tam, gdzie stawką jest akceptacja, bliskość i poczucie przynależności.
Właśnie dlatego ten lęk bywa tak silny i tak trudny do zignorowania. Nie dotyczy błahych spraw, ale obszarów, które są dla nas ważne i w których ryzykujemy odsłonięcie swoich wrażliwych części.
5. Co tak naprawdę kryje się pod lękiem przed oceną
Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że lęk przed oceną dotyczy przede wszystkim opinii innych ludzi, w praktyce bardzo często chodzi o coś znacznie głębszego. W gabinecie rzadko słyszy się, że ktoś boi się tego, że inni go nie polubią. Znacznie częściej pojawia się obawa, że inni zobaczą, że ktoś sobie nie radzi, że nie jest tak kompetentny, stabilny czy ogarnięty, jak chciałby być postrzegany.
Ten lęk często ma swoje źródło w doświadczeniach z wcześniejszych lat. U wielu osób wartość była zauważana głównie wtedy, gdy wszystko szło dobrze. Bycie chwalonym, widzianym i docenianym wiązało się z osiągnięciami, sprawnością, radzeniem sobie. Trudniejsze momenty, błędy czy porażki nie zawsze miały przestrzeń, żeby zostać bezpiecznie przeżyte i znormalizowane.
W efekcie porażka zaczyna być odbierana nie jako element procesu uczenia się, ale jako zagrożenie dla obrazu siebie. Jeśli coś mi nie wyjdzie, to nie jest tylko doświadczenie, z którego mogę wyciągnąć wnioski. To sygnał, że mogę zostać oceniona jako ktoś, kto sobie nie radzi, kto zawiódł, kto nie spełnił oczekiwań.
W takich momentach lęk przed oceną nie chroni już relacji z innymi, ale chroni kruche poczucie własnej wartości. Pojawia się potrzeba utrzymania wizerunku osoby, która daje radę, nawet kosztem rezygnacji z prób, rozwoju czy autentyczności. To bardzo wyczerpujące i często prowadzi do wewnętrznego napięcia oraz poczucia, że nie można sobie pozwolić na bycie w procesie.
Warto też zauważyć, że ten lęk bardzo często nie dotyczy realnej, aktualnej oceny, ale wyobrażonego spojrzenia innych. W naszej głowie powstaje obraz kogoś, kto patrzy, ocenia i wyciąga wnioski, nawet jeśli w rzeczywistości nikt nie ma pełnego kontekstu naszego życia, zasobów ani naszej historii.
Zrozumienie, że lęk przed oceną często dotyczy tego, jak my sami patrzymy na siebie w momentach słabości, jest ważnym krokiem. Dopiero wtedy można zacząć pracować nie tylko nad reakcją na cudze opinie, ale nad dawaniem sobie prawa do uczenia się, próbowania i bycia niedoskonałym.
6. Najczęstsze nieporozumienie, które sprawia, że lęk wydaje się nie do przejścia
Jednym z najczęstszych nieporozumień związanych z lękiem przed oceną jest przekonanie, że najpierw trzeba przestać się bać, a dopiero potem można działać. Wiele osób myśli, że jeśli pojawia się lęk, to znaczy, że nie są gotowe, że to nie jest jeszcze ten moment albo że coś jest z nimi nie tak. Lęk zaczyna być traktowany jak sygnał stop, a nie jak informacja.
Tymczasem w rzeczywistości bardzo rzadko bywa tak, że najpierw znika strach, a dopiero potem pojawia się odwaga. Znacznie częściej jest odwrotnie. Działanie pojawia się mimo lęku, a poczucie gotowości przychodzi dopiero później, jako efekt doświadczenia. To ważne, bo jeśli czekamy, aż lęk całkowicie zniknie, możemy czekać bardzo długo.
Lęk przed oceną działa trochę jak znak ostrzegawczy na drodze. Informuje, że wjeżdżamy na teren, który jest dla nas ważny, nowy albo obarczony ryzykiem. Nie oznacza jednak, że nie wolno nam tam jechać. Oznacza raczej, że warto zwolnić, zachować uważność i sprawdzić swoje zasoby.
Kiedy traktujemy lęk jak zakaz, bardzo szybko zaczynamy unikać wszystkiego, co go wywołuje. To przynosi krótkotrwałą ulgę, ale długofalowo wzmacnia przekonanie, że lęk rzeczywiście jest czymś nie do zniesienia i że bez niego nie jesteśmy w stanie funkcjonować. W ten sposób mechanizm ochronny zaczyna nas ograniczać zamiast chronić.
Zrozumienie, że lęk nie musi zniknąć, żebyśmy mogli działać, jest jednym z kluczowych momentów zmiany. To pozwala przesunąć uwagę z pytania czy już się nie boję na pytanie co jest dla mnie na tyle ważne, że jestem gotowa zrobić krok mimo tego lęku.
7. Co realnie pomaga działać mimo lęku – proces w małych, bezpiecznych krokach
Kiedy mówimy o działaniu mimo lęku przed oceną, bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że chodzi o przełamywanie się, rzucanie na głęboką wodę albo zmuszanie się do odwagi. Tymczasem w praktyce znacznie skuteczniejsze są małe kroki, które pozwalają odzyskiwać poczucie sprawczości bez nadmiernego przeciążenia.
Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się i nazwanie tego, co się dzieje. Zamiast walczyć z myślą co inni pomyślą albo próbować ją uciszyć, warto zauważyć ją jako sygnał. To moment, w którym można powiedzieć sobie, że to, co się pojawia, jest próbą ochrony przed bólem oceny czy porażki. Samo nazwanie lęku często obniża jego intensywność i pozwala wyjść z automatycznego trybu unikania.
Kolejnym krokiem jest odwołanie się do wartości. Zamiast pytać siebie, czy ktoś mnie oceni, warto zapytać, jaką osobą chcę być w swoim życiu i w jakim kierunku chcę iść. Dla wielu osób pomocne jest myślenie o sobie za kilka lat i sprawdzenie, czy dana decyzja przybliża do tej wizji, czy raczej oddala. Wartości pomagają przenieść ciężar decyzji z lęku na to co nadaje naszemu życiu sens.
Trzecim elementem jest praca z narracją wewnętrzną. Lęk przed oceną bardzo często operuje skrajnymi scenariuszami. Albo wszyscy zauważą, albo wszyscy ocenią, albo wszyscy uznają, że sobie nie radzę. Poszerzanie tej narracji polega na dopuszczeniu innych możliwości. Część osób może nie zwrócić uwagi, część może zareagować neutralnie, a część może być życzliwa. A nawet jeśli ktoś oceni, nie oznacza to automatycznie katastrofy.
Bardzo ważnym elementem są też małe eksperymenty. Nie chodzi o to, żeby od razu robić wszystko, co budzi lęk, ale o sprawdzanie, co się wydarzy, gdy zrobimy niewielki krok. Może to być zapisanie się na coś bez informowania wszystkich, powiedzenie jednej krótkiej rzeczy zamiast długiej rozmowy albo spróbowanie czegoś w ograniczonym zakresie. Takie doświadczenia dają mózgowi nowe dane i stopniowo oswajają lęk.
Pomocna bywa także praca z podwójnymi standardami. Wiele osób zauważa, że znacznie łagodniej ocenia innych niż siebie. Gdy komuś coś nie wychodzi, potrafią okazać zrozumienie i wsparcie, a wobec siebie stosują bardzo surowe kryteria. Zatrzymanie się i zadanie sobie pytania, czy naprawdę oceniałabym kogoś innego tak ostro, jak teraz oceniam siebie, dlaczego myślę, że ja jakoś jestem lepsza od wszystkich ludzi, że tylko ja jedyna byłabym życzliwa ? To pomaga odzyskać bardziej realistyczną perspektywę.
Ten proces nie polega na eliminowaniu lęku, ale na stopniowym budowaniu zaufania do siebie i swoich zasobów. Każdy mały krok, nawet jeśli nie jest idealny, jest informacją, że można działać mimo niepewności.
8. Ocena a informacja zwrotna – jak nie brać na siebie wszystkiego
Jednym z powodów, dla których lęk przed oceną tak łatwo się uruchamia, jest to, że często traktujemy każdą reakcję drugiej osoby jak ocenę naszej wartości. Tymczasem nie każda opinia jest oceną i nie każda ocena powinna mieć dla nas takie samo znaczenie.
Ocena dotyczy osoby. Jest uogólniająca, często kategoryczna i nie daje przestrzeni na zmianę. Może brzmieć jak etykieta albo wyrok, na przykład: jesteś nieodpowiedzialna, zawsze przesadzasz, nigdy nie potrafisz doprowadzić spraw do końca. Tego typu komunikaty bardzo szybko uderzają w poczucie własnej wartości i uruchamiają wstyd oraz potrzebę obrony lub wycofania się.
Informacja zwrotna dotyczy zachowania albo konkretnej sytuacji. Zawiera odniesienie do faktów i potencjalnie może być użyteczna. Może być niewygodna, ale daje możliwość refleksji i wyboru, co z nią zrobić. Przykładowo ktoś może powiedzieć, że w danej sytuacji zabrakło komunikacji albo że coś było dla niego trudne. To nadal może wywoływać emocje, ale nie musi podważać naszej wartości jako osoby.
Bardzo pomocne jest zadanie sobie kilku pytań, gdy pojawia się czyjaś reakcja. Czy ta osoba zna mój kontekst i sytuację, w której jestem. Czy jej intencją jest pomoc i zrozumienie, czy raczej rozładowanie własnych emocji. Czy to, co słyszę, dotyczy konkretnego zachowania, czy jest uogólnieniem na temat mnie jako człowieka.
Nie każda opinia zasługuje na to, żeby ją brać do siebie i analizować. Czasem warto świadomie zdecydować, że czyjaś reakcja więcej mówi o nim niż o nas. Innym razem można coś z niej wziąć, jeśli jest zgodne z naszymi wartościami i pomaga nam się rozwijać. Kluczowe jest to, że to my decydujemy, co robimy z informacją, którą dostajemy, zamiast automatycznie traktować ją jak prawdę o sobie.
Umiejętność odróżniania oceny od informacji zwrotnej zmniejsza przeciążenie emocjonalne i pozwala zachować większy spokój w relacjach. Dzięki temu lęk przed oceną przestaje być taki wszędobylski, a zaczyna pojawiać się tylko tam, gdzie rzeczywiście ma znaczenie.
9. Jak żyć z lękiem przed oceną, zamiast próbować go wyeliminować
Lęk przed tym, co inni o nas pomyślą, prawdopodobnie nie zniknie całkowicie. I nie musi. Jest częścią naszego wyposażenia psychicznego, mechanizmem, który przez długi czas pomagał ludziom funkcjonować w grupach i dbać o relacje. Problem nie polega na tym, że ten lęk się pojawia, ale na tym, że czasem oddajemy mu zbyt dużo władzy nad naszym życiem.
Kiedy próbujemy na siłę przestać się przejmować opinią innych, często wpadamy w kolejną pułapkę. Zaczynamy walczyć ze sobą, zawstydzać się za to, że nadal się boimy, albo myśleć, że coś jest z nami nie tak. Tymczasem dużo bardziej pomocne jest uznanie, że ten lęk jest informacją, a nie wyrokiem.
Można nauczyć się mówić do siebie w taki sposób: widzę, że się boję, bo to dla mnie ważne. Widzę, że mój mózg próbuje mnie ochronić przed oceną i porażką. I jednocześnie mogę zdecydować, że to, co chcę zrobić, jest zgodne z moimi wartościami i moją wizją siebie.
Pamiętaj o metaforze znaku ostrzegawczego na drodze. Informuje, że wjeżdżasz na teren, który jest dla Ciebie istotny, nowy albo wymagający. Znak sam w sobie nie oznacza, że musisz zawrócić. Oznacza raczej, że warto zwolnić, sprawdzić swoje zasoby i jechać uważnie dalej.
Bardzo często to właśnie działanie mimo lęku, w małych krokach, buduje z czasem poczucie odwagi i sprawczości. Nie dlatego, że lęk znika, ale dlatego, że pojawia się doświadczenie, że można go ogarnąć. Że świat się nie zawala. Że nawet jeśli ktoś coś pomyśli, to my nadal mamy wpływ na swoje życie i wybory.
Jeśli więc następnym razem zatrzyma Cię myśl co inni pomyślą, spróbuj nie pytać siebie, jak się jej pozbyć. Zadaj sobie raczej pytanie, czy to, co chcesz zrobić, jest ważne dla Ciebie i zgodne z tym, jaką osobą chcesz być. A potem sprawdź, jaki najmniejszy krok możesz wykonać, nie przekraczając swoich granic. Takim pierwszym krokiem może być do tego karta pracy, która możesz pobrać bezpłatnie do tego odcinka.
Lęk może iść obok. Nie musi prowadzić. To Ty decydujesz, w którą stronę idziesz dalej.

Natalia Sadownik Psycholog TSR