Pobierz kartę pracy do odcinka
Zdarza Ci się myśleć, że jesteś stworzona/y do czegoś więcej?
Że to, co robisz teraz, to nie jest całe Twoje życie.
Że masz potencjał, który się marnuje.
Że gdzieś tam jest coś większego, ciekawszego, bardziej Twojego.
Może od miesięcy – a może od lat – chodzi Ci po głowie myśl o zmianie pracy.
O własnym biznesie.
O przebranżowieniu się.
O pójściu w coś, co naprawdę Cię kręci. To będzie zgodne z Tobą.
Być może już robisz coś w tym kierunku, jakieś kursy, podcasty, masz męstwo zapisanych pomysłów, być może czasem nawet opowiadasz komuś bliskiemu, że coś musisz zmienić. Czasem nawet mówisz komuś bliskiemu: „Jeszcze trochę i coś zmienię.”
A potem mijają kolejne miesiące, czy nawet lata
I jakoś nadal jesteś w tym samym miejscu.
I wraca Frustracja.
Napięcie.
Może wstyd.
Może złość na siebie.
Zadajesz sobie wtedy pytania, które tylko pogłębiają te uczucia
„Dlaczego ja wciąż tego nie robię?”
„Czemu inni potrafią, a ja stoję w miejscu?”
„Może jednak nie jestem taka odważna/dobra w tym, jak myślę?”
Spotkałam na swojej drodze wiele takich osób, i w ogromnej większości przypadków to nie jest kwestia lenistwa.
A już z pewnością nie jest to brak ambicji.
I bardzo rzadko jest brak potencjału.
Najczęściej są to różne mechanizmy psychologiczne, które po prostu maja na celu Cię chronić.
Chronić Cię przed porażką.
Przed oceną.
Przed utratą bezpieczeństwa.
A czasem nawet… przed sukcesem.
Bo zobacz – marzenie jest bezpieczne.
Dopóki coś jest planem, wizją, potencjałem możesz wierzyć, że byłabyś w tym świetna.
Dopóki nie zaczęłaś wszystko jest możliwe.
Rozpoczęcie działania to moment konfrontacji z rzeczywistością, z opinią innych, często też z własnymi ograniczeniami czy trudnościami.
Dzisiaj chcę Cię zaprosić, żebyśmy przyjrzeli się temu bliżej ale też tak do głębi uczciwie.
Bez romantyzowania.
Ale też bez zawstydzania i ciśnięcia siebie.
Bo jest bardzo możliwe, że naprawdę jesteś stworzona do większych rzeczy.
Tylko zanim ruszysz warto zrozumieć, co Cię zatrzymuje.
Czy to lęk przed porażką?
Czy lęk przed sukcesem?
Czy głosy, które nosisz w głowie od lat?
Czy może próbujesz zmienić wszystko na zewnątrz , zamiast najpierw uporządkować co nieco w sobie?
No dobra to zróbmy to spokojnie.
Krok po kroku.
MECHANIZM 1: ROMANTYZOWANIE PRZYSZŁOŚCI
Zacznijmy od romantyzmu…
Kiedy jesteśmy zmęczeni tym, gdzie jesteśmy, nasz mózg zaczyna robić coś bardzo ciekawego i jak se nad tym zastanowić całkiem sprytnego.
Wyostrza wszystko, co tu i teraz jest trudne.
Szefa, który nie docenia.
Monotonię zadań jakie mamy do wykonania
Poczucie, ze nic si nie dzieje, że nie ma nowych wyswań, że ogólnie wszystko jest mec i bez sensu.
Ale jednocześnie wygładza naszą przyszłość.
Wyobrażasz sobie własny biznes i widzisz wolność.
Wyobrażasz sobie nową branżę i widzisz ekscytację.
Wyobrażasz sobie zmianę na coś innego i czujesz ulgę.
Tylko że przyszłość jest projekcją.
A teraźniejszość jest doświadczeniem.
Przyszłości jeszcze nie znasz, więc możesz ją idealizować.
Nie widzisz w niej zmęczenia.
Nie widzisz odpowiedzialności.
Nie widzisz niepewności finansowej.
Nie widzisz samotności decyzyjnej.
Widzisz przede wszystkim to, czego Ci teraz brakuje.
I warto się zatrzymać w tym momencie.
Bo czemu nie chcemy o tym myśleć?
Bo to często nie chodzi o to, że chcemy jakiś cel, jakiś biznes, jakaś prace. My chcemy przestać czuć to, co czujemy teraz.
Chcemy ulgi od frustracji.
Od poczucia niedocenienia.
Od napięcia.
Od braku wpływu.
Zmiana wtedy jawi się nam jako sposób na to by nie czuć tych nieprzyjemnych i trudnych emocji.
Tylko że zmiana środowiska nie usuwa automatycznie naszych schematów.
Jeśli mam trudność z granicami zabiorę ją do nowej firmy.
Jeśli mam trudność z poczuciem własnej wartości zabiorę ją do własnego biznesu.
Jeśli źle znoszę ocenę będę ją źle znosić również jako freelancerka.
Nowa branża, nowa praca, nowy cel to nie terapia.
Nowy biznes nie jest lekiem na brak regulacji emocji.
A przebranżowienie nie gwarantuje, że przestaniemy czuć lęk.
To oczywiście nie znaczy, że nie warto nic zmieniać.
Tylko że warto wiedzieć, czego naprawdę chcemy. Co ma się zmienić.
Bo jest ogromna różnica między:
„Chcę tej drogi.”
a
„Chcę przestać czuć to, co czuję.”
I jeśli nie rozróżnimy tych dwóch rzeczy, możemy podejmować decyzje z poziomu ucieczki od emocji, A nie z poziomu chęci rozwoju.
Dlatego pierwsze pytanie, które warto sobie zadać, brzmi:
Czy ja chcę zmiany…
czy ja chcę ulgi?
To jest bardzo trudne pytanie.
Ale ono bardzo dużo może nam uporządkować.
MECHANIZM 2: CZEKAJĄC NA „TEN MOMENT” CZYLI ILUZJA GOTOWOŚCI
Często słyszę takie zdanie:
„Jeszcze nie teraz.”
„Muszę się do tego lepiej przygotować.”
„Skończę tylko jeszcze ten dodatkowy kurs/studia.”
„Nabiorę jeszcze trochę doświadczenia.”
„Jeszcze trochę zaoszczędzę.”
„Poczekam, aż się sytuacja uspokoi”
I ok – to nie zawsze jest wymówka.
Czasem to realna, rozsądna strategia budowania bezpieczeństwa.
Jednocześnie wart wiedzieć, że ludzie są naturalnie awersyjni wobec straty. Teoria perspektywy Kahnemana i Tversky’ego pokazuje, że strata boli nas silniej niż cieszy zysk. Więc trzymanie się tego co daje nam stabilizację bywa zwyczajnie naturalne i logiczne.
Ale czasem pojawia się też coś innego.
Iluzja gotowości.
Wielu z nas wierzy, że pewnego dnia poczujemy się w pełni gotowi.
Że przyjdzie moment, w którym lęk zniknie.
W którym będziemy mieć stuprocentową pewność.
Tylko że badania nad regulacją emocji i podejmowaniem decyzji pokazują coś innego. Emocje rzadko znikają przed działaniem. Bardzo często to działanie redukuje lęk, nie odwrotnie.
W terapii poznawczo-behawioralnej mówi się o aktywacji behawioralnej – to nie poprawa nastroju prowadzi do działania, tylko działanie prowadzi do poprawy nastroju.
Czekając na gotowość, możemy wpaść w tak zwany paraliż analityczny. Zbieramy informacje, robimy kursy, czytamy, planujemy, analizujemy scenariusze. Mózg ma poczucie, że coś robimy. Jest ruch poznawczy. Ale nie ma ruchu behawioralnego.
Czyli
Dopóki nie zaczynam – wszystko jest możliwe.
Dopóki nie spróbuję – mogę wierzyć, że byłabym świetna.
To dotyka teorii tożsamości i tzw. mechanizmu utrzymywania pozytywnego obrazu siebie. Jeśli myślę o sobie jako o osobie z potencjałem, ale jeszcze „niewykorzystanym”, to ta tożsamość jest bezpieczna. Działanie może ją zweryfikować.
I to jest bardzo trudne.
Bo rozpoczęcie oznacza ograniczenie alternatyw. Pojawiają się koszty utraconych możliwości. Każdy wybór zamyka inne drogi. A dopóki nie wybieram, mogę być wszystkim i robić wszystko.
Dlatego czasem czekanie na „ten moment” jest nieświadomą strategią utrzymywania siebie w stanie potencjału.
Z drugiej strony czasem brak działania naprawdę wynika z braku zasobów. Teoria zachowania zasobów Hobfolla pokazuje, że kiedy czujemy deficyt energii, bezpieczeństwa lub wsparcia, nasz system skupia się na ochronie tego, co mamy. Wtedy ruch w nieznane jest po prostu zbyt kosztowny.
Dlatego warto zadać sobie uczciwe pytanie:
Czy ja naprawdę potrzebuję więcej przygotowania?
Czy ja próbuję poczuć się absolutnie bezpiecznie przed ruchem, który z definicji nigdy nie będzie w pełni bezpieczny?
Bo nie istnieje moment całkowitej pewności.
Ale istnieje za to moment wystarczającej gotowości.
MECHANIZM 3: LĘK PRZED PORAŻKĄ I UTRATĄ OBRAZU SIEBIE
Czy już jest CI jakoś niewygodnie?
Wytrzymasz jeszcze? Bo mam jeszcze jedno dość trudne pytanie… choć zakładam, że jeśli jesteś jeszcze ze mną do tej pory, to jakoś ten temat bierzesz na poważnie i serio chcesz coś zmienić…
To zapytam Cię teraz
A co jeśli nie zaczynasz, bo boisz się, że Ci nie wyjdzie?
W psychologii istnieje pojęcie samoutrudniania. To strategia, w której nie podejmujemy działania albo podejmujemy je w połowie, żeby w razie niepowodzenia móc powiedzieć: „to nie dlatego, że jestem niewystarczająca – to dlatego, że nie spróbowałam na serio”.
Ja pamietam kiedyś bardzo nie lubiłam przegrywać w gry sportowe i zawsze mówiłam, że ja się nie ścigałam jak coś 😀
Jak to rozumieć?
Jeśli nie założę biznesu nie będę mieć dowodu, że nie umiem.
Jeśli nie wyślę CV nie dostanę odmowy.
Jeśli nie spróbuję nie skonfrontuję się z oceną.
Dopóki marzenie jest w głowie, mogę wierzyć, że byłabym w tym świetna.
I tu dotykamy teorii nastawienia na stałość i rozwój Carol Dweck.
Osoby z tzw. fixed mindset, czyli nastawieniem na stałość, częściej unikają sytuacji, w których ich kompetencje mogłyby zostać ocenione. Bo jeśli coś nie wyjdzie, to interpretują to jako dowód na to, że „nie są wystarczające”.
Osoby z nastawieniem na rozwój widzą porażkę jako informację zwrotną.
Ale większość z nas nie jest w jednym albo drugim miejscu. W różnych obszarach życia możemy mieć różne nastawienia. I często w sferze zawodowej gdzie stawka jest wysoka nasz lęk przed oceną może rosnąć.
Co więcej, badania nad wrażliwością na odrzucenie pokazują, że społeczna ocena aktywuje w mózgu te same obszary, które reagują na ból fizyczny. Odrzucenie naprawdę boli. To nie jest metafora.
Więc jeśli nie zaczynam, być może mój układ nerwowy próbuje mnie ochronić przed bólem.
Ale czasem nie chodzi tylko o porażkę a o utratę obrazu siebie.
Może widzisz siebie jako osobę z ogromnym potencjałem.
Może od lat słyszysz: „Ty byś mogła zrobić wszystko.”
Może sama wierzysz, że jesteś „stworzona do większych rzeczy”.
Dopóki nie zaczęłaś ta narracja jest bezpieczna.
Ale rozpoczęcie działania oznacza konfrontację z realnością:
z przeciętnością pierwszych prób,
z krzywą uczenia się,
z tym, że początki są nieefektowne.
A to bywa bardzo bolesne dla naszego ego.
Bo łatwiej jest być osobą „z potencjałem”,
niż osobą, która próbuje i na początku jest średnia.
I to nie jest powód, żeby się zawstydzać.
To bardzo ludzki mechanizm ochrony tożsamości.
Wszyscy mamy potrzebę utrzymywania spójnego, pozytywnego obrazu siebie. Jeśli działanie może ten obraz naruszyć, pojawia się opór.
Więc kiedy myślisz:
„Dlaczego ja wciąż tego nie robię?”
możesz spróbować zapytać:
Czy ja boję się porażki?
Czy ja boję się tego, że rzeczywistość zweryfikuje moje wyobrażenie o sobie?
MECHANIZM 4: LĘK PRZED SUKCESEM A CO JEŚLI SIĘ UDA?
Kiedy mówimy o blokadzie przed działaniem, najczęściej myślimy o lęku przed porażką.
Ale jest jeszcze drugi lęk.
A co jeśli… się uda?
To brzmi paradoksalnie.
Przecież właśnie tego chcemy.
Ale przyjrzyj się temu uważnie.
Sukces oznacza zmianę.
A zmiana oznacza:
- większą odpowiedzialność,
- większą widoczność,
- większą ekspozycję na ocenę,
- wyższe oczekiwania,
- konieczność utrzymania poziomu,
- często zmianę relacji.
Pojęcie lęku przed sukcesem, opisywane m.in. w kontekście badań nad motywacją osiągnięć nie dotyczy samego sukcesu, ale jego konsekwencji.
Jeśli osiągniesz więcej niż środowisko, z którego pochodzisz możesz poczuć dystans a nawet odrzucenie.
Jeśli zarobisz więcej niż partner może pojawić się między wami napięcie.
Jeśli rozwiniesz firmę przestaniesz być „jedną z wielu”.
A przynależność jest dla mózgu fundamentalna.
Z perspektywy ewolucyjnej bycie wykluczonym z grupy oznaczało zagrożenie życia. Dlatego czasem zupełnie nieświadomie sabotujemy ruch, który mógłby nas oddzielić.
Ięk przed sukcesem często maskuje się jako racjonalność.
„To jeszcze nie ten moment.”
„Jeszcze nie jestem gotowa.”
„Muszę się lepiej przygotować.”
A pod spodem może być pytanie:
Czy ja poradzę sobie z tym, że to się uda?
Czy udźwignę większą odpowiedzialność?
Czy udźwignę widoczność?
Bo sukces to nie tylko nagroda.
To też ekspozycja.
I teraz chcę, żebyś spojrzała na to z dwóch stron.
Z jednej strony – to naturalne, że boisz się konsekwencji zmiany.
Z drugiej – jeśli ten lęk jest nieuświadomiony, może sterować Twoimi decyzjami.
Dlatego warto zadać sobie pytanie, którego prawie nikt sobie nie zadaje:
Co stracę, jeśli mi się uda?
Może stracisz komfort bycia w tle.
Może stracisz narrację „mam potencjał, ale jeszcze nie zaczęłam”.
Może stracisz bezpieczeństwo.
Jak widzisz… blokada przed działaniem ma wiele warstw.
To nie jest jeden lęk a cały system ochronny.
MECHANIZM 5: PRZEKONANIA, GŁOSY BLISKICH I (NIE)WSPIERAJĄCE ŚRODOWISKO
Jest jeszcze jedna warstwa, która często jest pomijana w narracjach motywacyjnych.
Środowisko.
To, co słyszałaś przez lata.
To, jak reagują bliscy, gdy mówisz o zmianie.
To, czy masz wokół siebie ludzi, którzy mówią:
„Spróbuj.”
czy raczej:
„Nie przesadzaj.”
Nasze przekonania nie powstają w próżni. Tworzą się w relacjach. W oparciu o komunikaty, które wielokrotnie słyszeliśmy.
Jeśli w domu było:
„Stabilność jest najważniejsza.”
„Nie ryzykuj.”
„Nie wychylaj się.”
„To nie dla takich jak my.”
To te zdania mogły stać się Twoimi przekonaniami, które kierują Twoimi decyzjami z za kulis.
Z badań nad wsparciem społecznym wiemy, że osoby, które czują realne wsparcie emocjonalne i instrumentalne (czyli takie: „wierzę w Ciebie” i „pomogę Ci”), mają większą skłonność do podejmowania wyzwań i wyższą wytrwałość w działaniu.
Brak wsparcia działa odwrotnie.
Jeśli za każdym razem, gdy mówisz o zmianie, słyszysz:
„A co z ZUS-em?”
„A jak Ci nie wyjdzie?”
„A po co Ci to?”
Twój system nerwowy dostaje sygnał zagrożenia.
Człowiek działa odważniej, kiedy czuje, że ma bezpieczną bazę. Poczucie bezpiecznej relacji zwiększa chęć do eksploracji. Dziecko oddala się dalej, gdy wie, że może wrócić.
Dorośli działają podobnie.
Jeśli masz w życiu osobę, która mówi:
„Nawet jeśli Ci nie wyjdzie, jesteś wystarczająca”
Twój system nerwowy odbiera to ryzyko inaczej.
Jeśli nie masz takiej osoby, ryzyko rośnie.
Dlatego warto zadać sobie pytanie:
czy ja działam w środowisku, które daje mi bezpieczeństwo niezależnie od moich wyborów?
I jeszcze jedna ważna rzecz.
Czasem największym krytykiem nie są bliscy.
Tylko Ty Każdy z nas ma w sobie zinternalizowany głos (nawet kilka)
To może być głos rodzica.
Nauczyciela.
Byłego partnera.
Ale dziś brzmi jak Twój własny.
„Nie przesadzaj.”
„Nie jesteś aż tak dobra.”
„To nie dla Ciebie.”
A to, jak do siebie mówisz, wpływa na Twoją gotowość do działania.
Jeśli wewnętrzny głos jest podważający Twój ruch będzie trudniejszy do wykonania.
CO Z TYM ZROBIĆ? RUCH DOJRZAŁY, NIE IMPULSYWNY
Skoro wiemy już, że blokada może mieć wiele warstw:
romantyzowanie, lęk przed porażką, lęk przed sukcesem, przekonania, brak wsparcia –
to pojawia się pytanie:
Co teraz?
Bo łatwo jest zostać w tych analizach przyczyn.
A my chcemy przejść do działania.
Tylko nie takiego, które jest ucieczką.
I nie takiego, które jest jednorazowym impulsem.
Tylko działania dojrzałego.
KROK 1: ODDZIEL ULGĘ OD DECYZJI
Zadaj sobie bardzo uczciwe pytanie:
Czy ja chcę tej drogi, czy ja chcę przestać czuć to, co czuję teraz?
Bo jeśli Twoja obecna praca daje Ci głównie:
– napięcie,
– brak uznania,
– brak sensu,
to zmiana może być potrzebna.
Ale jeśli głównym problemem jest np.:
– Twój brak granic,
– trudność z mówieniem o potrzebach,
– niskie poczucie wartości,
to te mechanizmy zabierzesz ze sobą.
Dojrzała zmiana zaczyna się od rozpoznania źródła.
KROK 2: NAZWIJ SWÓJ GŁÓWNY LĘK
Nie ogólny. Konkretny.
Czego dokładnie się boję?
– że się nie uda?
– że się uda?
– że zostanę oceniona?
– że zostanę sama z odpowiedzialnością?
– że rozczaruję bliskich?
Badania nad regulacją emocji pokazują, że samo nazwanie emocji obniża jej intensywność. Kiedy mówimy „to jest lęk przed oceną”, aktywujemy bardziej racjonalne obszary mózgu.
Lęk nienazwany paraliżuje.
Lęk nazwany staje się informacją.
KROK 3: ZBADAJ SWOJE PRZEKONANIA
Zadaj sobie pytanie:
Jakie zdanie mam w głowie, gdy myślę o zmianie?
„To nie dla mnie.”
„Nie jestem wystarczająco dobra.”
„Nie stać mnie na ryzyko.”
„W naszej rodzinie się tak nie robi.”
To są przekonania.
A przekonania nie są faktami.
W terapii uczymy się oddzielać myśl od rzeczywistości.
Myśl to hipoteza. Nie fakt.
KROK 4: ZRÓB MIKRO-TEST
Zamiast:
„Rzucam etat.”
Może:
– Sprawdzę jedną ofertę.
– Zrobię jeden projekt po godzinach.
– Porozmawiam z kimś, kto jest w tej branży.
– Wykonam mały eksperyment.
Małe działania redukują lęk skuteczniej niż długie rozważania.
Działanie zmniejsza niepewność.
Ciągłe rozważania ją często zwiększa.
KROK 5: SPRAWDŹ SWÓJ OBECNY „OGRÓD”
Jeśli trwa gdzieś indziej jest zawsze bardziej zielona…
To zanim wyjdziesz, sprawdź, czy w obecnym miejscu możesz coś zmienić.
Może:
– potrzebujesz rozmowy z szefem,
– potrzebujesz zmiany zakresu obowiązków,
– potrzebujesz większej autonomii,
– potrzebujesz nauczyć się stawiać granice.
Wejść w nowy projekt, zmniejszyć etap?
KROK 6: ZAPLANUJ RUCH, NIE MARZENIE
Różnica między marzeniem a projektem/celem polega na planie.
Marzenie mówi:
„Chcę kiedyś…”
Projekt mówi:
„W tym miesiącu zrobię…”
Badania nad intencjami implementacyjnymi pokazują, że konkretne sformułowanie planu „jeśli–to” znacząco zwiększa prawdopodobieństwo działania.
„Jeśli w środę o 18:00 będę w domu, to przez 30 minut pracuję nad X.”
Im konkretniej, tym większa szansa.
Standardowo do tego odcinka pobierzesz kartę pracy, – zmiana czy ucieczka – która pomoże Ci zacząć uporządkowywać swoje decyzje o zmianie.
Zmiana zawodowa to proces psychologiczny.
To konfrontacja z lękiem.
Z tożsamością.
Z przekonaniami.
Z relacjami.
I właśnie dlatego, kiedy ten temat wraca do Ciebie miesiącami, często nie wystarczy „więcej motywacji”.
Potrzebna jest jakiś plan, jakaś struktura działania – ale tez większe zrozumienie o co tak na prawdę chodzi.
Jeśli słuchając tego odcinka czujesz, że temat Twojej drogi zawodowej wraca do Ciebie od miesięcy…
że to nie jest chwilowa frustracja…
że to nie jest tylko gorszy tydzień…
to możliwe, że jesteś w miejscu, w którym potrzebujesz sobie to wszystko ułożyć i zaplanować
Bo zobacz, ile warstw dziś poruszyliśmy.
Romantyzowanie przyszłości.
Iluzję gotowości.
Lęk przed porażką.
Lęk przed sukcesem.
Przekonania.
Wpływ bliskich.
Tożsamość.
To nie jest tylko pytanie „czy rzucić pracę czy się przebranżowić, czy iść na swoje .
To jest temat: kim jestem i czego naprawdę chcę.
I właśnie dlatego stworzyłam 3-dniowy proces pracy nad zmianą zawodową.
To warsztat online dla tych, którzy myślą na tym, że nie robią w życiu zawodowym tego co chcą, którzy myślą żeby się przebranżowić albo po prostu szukają swojej drogi zawodowej. .
Na warsztatach
– oddzielić impuls ucieczkowy od decyzji rozwojowej,
– zobaczyć swoje realne lęki,
– przyjrzeć się przekonaniom,
– sprawdzić, czy problem jest w branży, czy w schematach,
– zbudować plan testów i prób działania
Będziemy pracować przez trzy dni po trzy godziny. 20 -22 marca – pt – niedziela
Praca będzie bardzo intensywna w te 3 dni, będzie oparta o konkretne narzędzia psychologiczne, będzie duszo pracy z materiałami ale wszystko pod moim prowadzeniem.
Szczegoly znajdziesz oczywiście w opisie odcinka, lub na stronie nataliasadownik.pl/sklep
Ten kurs nie da Ci gwarancji sukcesu.
Ale może dać Ci coś ważniejszego.
Świadomą decyzję.
A świadoma decyzja – nawet jeśli trudna – jest lżejsza niż wielomiesięczne wahanie.
Możliwe, że naprawdę jesteś stworzona do większych rzeczy.
Ale większe rzeczy rzadko zaczynają się od wielkich deklaracji.
Zaczynają się od małych ruchów.
Nie musisz dziś zmieniać całego życia.
Może wystarczy, że przestaniesz romantyzować zmianę
i zaczniesz ją sprawdzać.
Bo między marzeniem a życiem
zawsze jest działanie.
I ważne żeby było ono po prostu Twoje.

Natalia Sadownik Psycholog TSR