You are currently viewing #79 Dlaczego ciągle trafiasz na niewłaściwych ludzi

#79 Dlaczego ciągle trafiasz na niewłaściwych ludzi

Dlaczego trafiasz na niewłaściwych ludzi – problem nie jest tam, gdzie myślisz

ROZBICIE ILUZJI

Czasem słyszę w gabinecie takie zdanie:
„Ja chyba mam po prostu pecha do ludzi.”

I to zdanie pojawia się naprawdę w różnych kontekstach.
W relacjach romantycznych, w przyjaźniach, w pracy.

„Znowu trafiłam na kogoś, kto mnie nie docenia.”
„Znowu ktoś mnie wykorzystał.”
„Znowu ktoś okazał się zupełnie inny, niż myślałam na początku.”

I kiedy takie sytuacje się powtarzają… to bardzo łatwo jest dojść do wniosku, że po prostu trafiamy na niewłaściwych ludzi.

I chcę dzisiaj powiedzieć coś, co może być trochę niewygodne… to raczej nie jest kwestia pecha… Oczywiście nie mam tu na myśli, że to po prostu Twoja wina, ogarnij się, tylko, że bardzo często jest tak, że z różnych powodów (o których opowiem) wchodzimy w relacje w określony sposób, wybieramy określone osoby, reagujemy w określony sposób… i w efekcie mamy poczucie, że ciągle przydarzają się nam te same historie mimo iż z pozoru z różnymi ludźmi.

To będzie odcinek o tym, jak działa ten mechanizm.
Co sprawia, że pewne osoby wydają nam się „właściwe” na początku.
Dlaczego coś, co później nas rani, na starcie potrafi wydawać się tak przyciągające.

I też o tym co my wnosimy do tych relacji.
Czasem zupełnie nieświadomie.

Bo bardzo możliwe, że nie chodzi o to, żeby spotykać zupełnie innych ludzi…
tylko żeby zacząć trochę inaczej wybierać i trochę inaczej reagować na to, co się dzieje.

I jeśli masz takie poczucie, że coś się w Twoich relacjach powtarza, to spróbuj posłuchać tego odcinka nie z myślą „ale to serio jest tak, że ja na takich trafiam” ale z ciekawością „ok, to jaki może być tego powód i jak mogę to zmienić”. W końcu skoro tu dzisiaj jesteś, to rozumiem, że chcesz dowiedzieć się czegoś więcej i moc to wykorzystać do zmiany Twojego życia na lepsze.

TO NIE PRZYPADEK. SCHEMATY I WYBÓR TEGO, CO ZNANE

Żeby w ogóle zrozumieć, dlaczego to się powtarza, trzeba zacząć od jednej bardzo ważnej rzeczy.

To, kogo wybieramy naprawdę rzadko jest przypadkiem.

I nie mam tu na myśli, że robimy to świadomie ale się nie przyznajemy
Raczej o to, że mamy w sobie pewne wzorce, które działają trochę jak taki filtr.

Nazywamy je schematami, czyli takimi zapisanymi w nas przekonaniami i doświadczeniami na temat relacji, siebie i innych ludzi.

Powstają one często na wczesnym etapie naszego życia, w pierwszych relacjach, które były dla nas ważne.

Nasz mózg korzysta z tych schematów i często szuka tego, co jest dla nas znane – więc jeśli ma jakiś wzorzec to lubi szukać rzeczy pasujących do niego, zamiast jakiś innych niesprawdzonych – a przez to często w jego poczuciu – zagrażającym.

Czyli jeśli coś przypomina klimat, który już znamy nawet jeśli nie był dla nas do końca dobry, to jest większa szansa, że uznamy to za „jakieś takie właściwe”.

I to może działać bardzo subtelnie.

Na przykład:
– ktoś jest trochę zdystansowany i my czujemy, że „chcemy się bardziej postarać, żeby go przekonać”
– ktoś ma jakieś trudności, i my czujemy, że „możemy się zaopiekować, być ważni, potrzebni”
– ktoś jest niedostępny emocjonalnie i my czujemy, że „jest wyzwanie”

I to często nie jest świadome.

To nie jest tak, że siedzisz i myślisz:
„hmm, wybiorę teraz osobę, która mnie odrzuci”

Tylko raczej czujesz:
„coś mnie do tej osoby ciągnie”

I to „ciągnie” bardzo często ma dużo wspólnego z tym, co już znasz.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia tego, jak nauczyliśmy się funkcjonować w relacjach.

Niektóre osoby będą bardziej dążyły do bliskości, inne będą jej unikały, jeszcze inne będą się w niej trochę gubiły.

I to też wpływa na to, kogo wybieramy i jak reagujemy później.

I teraz ważna rzecz, która trochę może zmienia perspektywę:

to, że ktoś wydaje Ci się „właściwy” na początku, nie zawsze oznacza, że on naprawdę taki jest

Czasem oznacza po prostu, że… jest dla Ciebie znajomy.

I to jest jeden z powodów, dla których często pojawia się to zdanie:
„na początku było tak dobrze, a potem wszystko się zmieniło”

Często to nie jest tak, że ta osoba się zmieniła.

Tylko że na początku widzieliśmy to, co było dla nas znajome i przyciągające…
a dopiero później zaczęliśmy widzieć całość.

I to moment, w którym pewnie się zastanawiasz:
„ok, to jak mam wybierać inaczej, czy to jest w ogóle możliwe ?”

I o tym jeszcze zaraz powiem, ale jeśli interesuje Cię konkretnie ten etap poznawania – czyli jak rozpoznawać pewne rzeczy wcześniej, na co zwracać uwagę, jakie pytania zadawać na początku relacji to to jest dokładnie coś, co rozkładam bardzo konkretnie w ebooku o tym jak zaleźć miłość w aplikacji randkowej -jest to poradnik dla kobiet, który składa się z 2 części i 1 część pomoże Ci dokładnie rozpoznać swoje wzorce ale tez potrzeby relacyjne, znajdziesz w niej narzędzia do tego jak wybierać bardziej świadomie i na co zwracać uwagę by uniknąć błędów. A druga część, to już konkretną strategia jak krok po kroku korzystać z aplikacji i jak rozwijać relacje na samym początku znajomości, żeby uniknąć typowych pułapek aplikacji randkowych – lub w ogóle relacji, bo wiedzę z ebooka możesz tez wykorzystać gdy poznajesz kogoś offline.  Link do ebooka znajdziesz w opisie.

Ok, to  teraz pójdźmy krok dalej, bo to jest dopiero część układanki.

CIAŁO I UKŁAD NERWOWY

Często mówimy:
„czuję, że coś jest między nami”,
„jest chemia”,
„coś mnie do tej osoby przyciąga”

I traktujemy to jako znak, że to jest dobra relacja.

A bardzo często… to jest po prostu znajoma reakcja naszego układu nerwowego.

Czyli nie tyle „to jest dobre dla mnie”
tylko „to jest coś, co już znam”.

I teraz zobacz, jak to może wyglądać w praktyce.

Jeśli jesteś przy kimś i czujesz:
– napięcie
– niepewność
– zastanawianie się „co on myśli”
– analizowanie wiadomości
– takie lekkie pobudzenie

to bardzo łatwo jest to zinterpretować jako „ekscytację”, „chemię”.

A tak naprawdę to często jest… stres.

Tylko że stres, który jest dla nas znajomy.

Z drugiej strony, kiedy jesteśmy przy kimś, kto jest:
– spokojny
– przewidywalny
– dostępny
– jasno komunikuje swoje intencje

to bardzo często pojawia się myśl:
„no nie wiem… coś tu nie iskrzy”

I to jest moment, w którym wiele osób odpuszcza relację, która mogłaby być dla nich dobra.

Bo ich ciało mówi:
„to nie jest to, co znam”

I to jest bardzo ważne rozróżnienie:

👉 nie każda „chemia” jest sygnałem dopasowania
👉 czasem jest sygnałem aktywacji Twojego schematu

I to się łączy dokładnie z tym, o czym mówiłam wcześniej.

Bo jeśli masz w sobie jakiś wzorzec, to Twój układ nerwowy będzie reagował na ludzi, którzy do niego pasują.

I znowu – to nie jest świadome.

To nie jest decyzja: „wybieram żeby było trudno aaa lubię to”

To jest raczej:
„to coś mnie przyciąga i nie do końca wiem dlaczego”

I teraz ważna rzecz, która może Ci się przydać już na tym etapie:

jeśli czujesz bardzo dużą intensywność na początku relacji…
to warto się na chwilę zatrzymać i zadać sobie pytanie:

👉 czy to jest spokój i bezpieczeństwo…
czy raczej napięcie i niepewność?

Bo to drugie bardzo często mylimy z „chemią”.

I to jest jeden z powodów, dla których później mówimy:
„na początku było tak intensywnie, a potem wszystko się zmieniło”

I teraz, kiedy już trochę rozumiesz, skąd może brać się to przyciąganie…
to zobaczmy kolejny ważny kawałek.

Bo relacje to nie jest tylko to, kogo spotykamy.

To jest też to… co się zaczyna dziać w nas, kiedy kogoś spotykamy.

LUDZIE COŚ W NAS URUCHAMIAJĄ

Bo relacje to nie jest tylko to, jacy są inni ludzie.

To jest też, a może przede wszystkim, to, co zaczyna się dziać w nas, kiedy z kimś jesteśmy.

Bo my patrzymy na drugą osobę i myślimy:
„on jest taki”, „ona jest taka”

A dużo rzadziej zatrzymujemy się przy tym:
👉 „jaka ja jestem przy tej osobie?” I mam tu na myśli wszelkie relacje nie tylko te romantyczne

I teraz zobacz, jak to może wyglądać.

Spotykasz kogoś, kto jest trochę zdystansowany
i nagle łapiesz się na tym, że bardziej się starasz, bardziej analizujesz, bardziej chcesz „zasłużyć”

Spotykasz kogoś, kto ma dużo trudności
i włącza Ci się tryb opiekowania się, pomagania, bycia tą „silniejszą”

Spotykasz kogoś, kto nie daje jasnych sygnałów
i zaczynasz się zastanawiać, interpretować, szukać znaczeń

I to, co jest ważne:

👉 te reakcje bardzo często nie pojawiają się przypadkiem

One są powiązane z tym, czego się nauczyłaś w relacjach wcześniej.

Czyli trochę tak, jakby druga osoba „wciskała przycisk”, który już w Tobie jest.

I teraz bardzo ważna rzecz:

to nie znaczy, że ktoś „robi coś złego”
i to też nie znaczy, że Ty robisz coś „nie tak”

To znaczy, że wchodzicie w pewien układ.

I ten układ może na początku być dla Ciebie bardzo atrakcyjny.

Bo na przykład:
– czujesz się potrzebna
– czujesz, że masz wpływ
– czujesz, że jesteś ważna

Ale z czasem zaczyna się pojawiać druga strona tego samego mechanizmu.

Czyli:

– zaczynasz mieć poczucie, że to wszystko jest jednostronne
– że to Ty ciągniesz relację
– że druga osoba „nic nie daje od siebie”

I pojawia się frustracja.

I to jest taki moment, w którym często słyszę:
„dlaczego ja znowu trafiłam na kogoś, kto tylko bierze?”

A kiedy zaczynamy się temu przyglądać bliżej…
to okazuje się, że na początku tej relacji było coś, co było dla tej osoby bardzo wzmacniające.

Na przykład właśnie to, że mogła się kimś opiekować, że mogła być tą, która ogarnia, pomaga, wspiera.

I to jest bardzo ludzki mechanizm.

Czasem w ten sposób budujemy poczucie własnej wartości.
Czasem w ten sposób czujemy się potrzebni.

Tylko że później płacimy za to cenę.

Bo relacja, która na początku daje nam coś ważnego…
z czasem zaczyna nas w tym samym miejscu frustrować.

I to jest jeden z tych momentów, gdzie warto się zatrzymać i zobaczyć:

👉 co ta relacja mi dawała na początku?
👉 co we mnie uruchamiała?

I teraz, kiedy to słyszysz, możesz pomyśleć:
„ok, ale jak ja mam to w ogóle zauważyć u siebie?”

To zatrzymajmy się na chwilę i zróbmy mały krok w Twoją stronę.

AUTODIAGNOZA

Zatrzymaj się na chwilę i spróbuj odnieść to do siebie.

Nie tak ogólnie, tylko bardzo konkretnie.

Pomyśl o jednej relacji, która była dla Ciebie trudna.
Albo takiej, która się powtarza w różnych wersjach.

I spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

Pierwsze:

co tak naprawdę się w tych relacjach powtarza?

Czy to jest:
– poczucie, że dajesz więcej niż dostajesz
– poczucie, że ktoś się dystansuje i nie jest zaangażowany
– poczucie, że musisz się bardzo starać, żeby ktoś był zadowolony

Drugie:

w którym momencie zaczyna się problem?

Czy to jest:
– już na początku, ale go ignorujesz
– po jakimś czasie, kiedy się bardziej angażujesz
– kiedy zaczynasz mówić o swoich potrzebach

I trzecie:

co Ty wtedy robisz?

To jest najważniejsze pytanie.

Czy:
– zaczynasz się bardziej starać
– wycofujesz się
– udajesz, że wszystko jest ok
– próbujesz „naprawić” drugą osobę

Bo bardzo często to, co robimy w tych momentach…
jest kluczem do zrozumienia całego wzorca.

I nie chodzi o to, żeby się teraz oceniać.

Tylko żeby zobaczyć pewien schemat.

Bo dopóki myślimy:
„po prostu trafiam na takich ludzi”

to niewiele możemy z tym zrobić.

Ale jeśli zaczynamy widzieć:
„ok, ja w tych sytuacjach robię dokładnie to”

to pojawia się coś niezwykle ważnego.

wpływ

A z wpływem zawsze pojawia się możliwość zmiany.

TO NIE TYLKO TY WYBIERASZ, LUDZIE TEŻ REAGUJĄ NA CIEBIE

I jest jeszcze jeden bardzo ważny kawałek tej układanki

Bo to nie jest tylko tak, że Ty wybierasz ludzi.

ludzie też w pewien sposób „wybierają” Ciebie

I nie chodzi tu o żadne przyciąganie w takim magicznym sensie.

Wyobraź sobie, że jesteś w pomieszczeniu pełnym ludzi
i potrzebujesz pożyczyć długopis.

I bardzo często… masz takie przeczucie, do kogo podejść. Czujesz jakoś kto by ten długopis pożyczył a kto prędzej Cię nim rzucił 😉

Bo ktoś wydaje się bardziej dostępny, otwarty
a ktoś inny bardziej zamknięty, zdystansowany

I my jako ludzie naprawdę dobrze czytamy takie sygnały.

Nawet jeśli nie robimy tego świadomie.

Sama mam taka historie ale nią podzielę się z wami w piątkowym newsletterze. Zachęcam do zapisania się bo co 2 tyg dziele się ciekawostkami z badań psychologicznych, polecajkami oraz moja własną historią. Wystarczy wejść na nataliasadownik.pl/newsletter, możesz zrobić to teraz to nie przegapisz wartościowych treści.

Z badań nad komunikacją wiemy, że ogromna część tego, jak jesteśmy odbierani, nie wynika z tego co mówimy tylko z :
– tonu głosu
– postawy ciała
– sposobu patrzenia
– napięcia w ciele

I teraz zobacz, co to oznacza w relacjach.

Może być tak, że ktoś patrzy na Ciebie i nawet nie wiedząc dlaczego, myśli:

„ta osoba raczej nic nie powie”
„tu mogę spróbować więcej”

I czasem… ma rację.

Bo my wysyłamy pewne sygnały.

Nie dlatego, że „tacy jesteśmy, np jacyś słabi”
tylko dlatego, że tak nauczyliśmy się funkcjonować.

Pewne rzeczy mogą  pokazywać się w Twojej postawie i zachowaniu.

I to można zmieniać.

Bo jeśli ktoś „przychodzi po ten przysłowiowy długopis”
i zawsze go dostaje, dajesz mu swój nawet jak masz tylko jeden…

to uczy się, że to działa.

Ale jeśli w pewnym momencie usłyszy:
„nie, to mi nie pasuje, nie nie pożyczę bo mam jeden dla siebie ”

to nagle cały układ się zmienia.

I to jest dokładnie to, o czym mówiłam wcześniej.

czasem zmiana nie polega na tym, że zaczynasz spotykać innych ludzi
tylko na tym, że zaczynasz inaczej reagować

I wtedy:

– część osób zaczyna zachowywać się inaczej
– a część po prostu … się wykruszy

I dopiero wtedy naprawdę widać, co jest czym, a raczej kto jest kim.

JAK MY WSPÓŁTWORZYMY TE RELACJE

Relacja to zawsze jest jakiś układ.

I ten układ tworzą dwie osoby.

I to, co jest trudne, ale jednocześnie bardzo ważne…
to zobaczyć, jaki jest mój udział w tym układzie.

Nie po to, żeby się obwiniać.
Tylko po to, żeby coś móc zmienić.

I teraz pokażę Ci kilka bardzo częstych mechanizmów, które widzę w gabinecie.

1. „Ludzie mnie wykorzystują”

Często pojawia się takie zdanie:
„ludzie mnie wykorzystują”, „ja zawsze daję więcej” „Ja wszystkim pomagam, mi nikt nie pomaga” albo moje ulubione „jestem za dobra”.

To mechanizm wchodzenia w rolę tej osoby, która daje.

Która pomaga.
Która wspiera.
Która ogarnia.

I na początku to jest bardzo przyjemne.

Bo:
– czujesz się potrzebna
– czujesz się ważna
– masz poczucie, że masz wpływ

Tylko że z czasem zaczyna się pojawiać druga strona:

– „dlaczego to ja wszystko robię?”
– „dlaczego on/ona nic nie daje od siebie?”
– „czemu to jest takie jednostronne?”

I kiedy zaczynamy się temu przyglądać bliżej…
to okazuje się, że ta osoba:

  • rzadko mówi „nie”
    – zgadza się na rzeczy, które jej nie pasują
    – nie komunikuje jasno swoich potrzeb
  • Albo komunikuje je w taki sposób, który utrudnia drugiej stronie ich usłyszenie.
  • Lub nie zauważa tego gdy ktoś chce być dla niej pomocny, a ona nie dopuszcza do tej pomocy

Nasz sposób komunikacji wpływa na to, jak inni reagują.

To my jesteśmy odpowiedzialni za to jak uczymy innych jak chcemy być traktowani. Poprzez to jak my siebie traktujemy i na co pozwalamy w relacjach.

2. „On powinien wiedzieć”… czyli brak komunikowania potrzeb

Kolejna rzecz, która bardzo często się pojawia:

liczenie na to, że ktoś się domyśli

„jeśli mu zależy, to powinien wiedzieć”
„nie będę mówić, bo to powinno być oczywiste”

I potem pojawia się rozczarowanie.

Bo druga osoba:
– nie reaguje tak, jak oczekujesz
– nie daje tego, czego potrzebujesz

Tylko że ona często… po prostu tego nie wie.

I to jest trudne, bo wymaga wyjścia z takiego przekonania, że „ktoś powinien wiedzieć”. I ze jak powiem, czego potrzebuje, to to się nie będzie liczyć, bo ten ktoś ma sam.

3. Ignorowanie sygnałów na początku

To jest jeden z najważniejszych punktów.

Bo bardzo często te rzeczy, które później nas bolą…
są widoczne od początku. Czujemy je często jako takie ukłucie w ciele.

Tylko że:

– bagatelizujemy je
– tłumaczymy
– mówimy sobie „to nie takie ważne”
– skupiamy się na tym, co jest dobre

Albo pojawia się myśl:
„zmieni się”
„to się jakoś ułoży”

I to jest bardzo ludzki mechanizm.

Bo jeśli coś nam się podoba w tej osobie,
to nasz mózg chce utrzymać tę pozytywną wizję.

I wtedy pojawia się coś, co w psychologii nazywamy dysonansem poznawczym.

Czyli takie napięcie między tym, co widzę…
a tym, w co chcę wierzyć.

I musimy coś wybrać no i często wybieramy to drugie.

4. Zakochiwanie się w potencjale

To się bardzo łączy z poprzednim punktem.

Bo często nie zakochujemy się w tym, kim ktoś jest…
tylko w tym, kim mógłby być.

„on ma potencjał”
„on jest dobry, tylko ma trudny moment”
„jak się ogarnie, to będzie super”

I wtedy zaczynamy budować relację na przyszłości, która jeszcze nie istnieje.

A rzeczywistość jest taka, że relację buduje się na tym, co jest tu i teraz – raczej z założeniem, że nic się nie zmieni magicznie na lepsze ale będzie takie jakie jest.

5. Oczekiwanie rzeczy, których ta relacja nie może dać

I jeszcze jeden bardzo ważny kawałek.

Czasem wchodzimy w relację z bardzo dużymi oczekiwaniami.

Na przykład, że partner czy przyjaciel:
– będzie zawsze dostępny
– zawsze będzie wspierał
– zawsze będzie rozumiał
– będzie zawsze zaspokajał wszystkie nasze potrzeby

I nie ma nic złego w tym, ze chcemy bezpiecznego człowieka.

Problem pojawia się wtedy, kiedy oczekujemy od drugiej osoby czegoś,
czego ona… nie ma jak nam dać.

Albo kiedy próbujemy z relacji partnerskiej zrobić relację,
która bardziej przypomina relację rodzicielską.

Czyli taką, gdzie ktoś:
– zawsze jest
– zawsze rozumie
– zawsze daje

– wszystko akceptuje

I kiedy to się nie dzieje…
pojawia się ogromne rozczarowanie i poczucie, że jesteśmy źle traktowani.

I teraz pojawia się bardzo ważne pytanie:

ok, ale czy to znaczy, że wszystko jest moim schematem?

I tu zalęzy mi żeby  jasno rozdzielić.

ROZRÓŻNIENIE: SCHEMAT VS REALNIE NIEDOPASOWANA OSOBA

To nie jest tak, że wszystko jest Twoim schematem.
I to nie jest tak, że każdą trudność w relacji da się „przepracować”, jeśli tylko bardziej się postarasz.

Czasem to, co nazywamy „niedopasowaniem”, jest tak naprawdę powtarzaniem schematu

Czyli robimy w relacji dokładnie to samo, co zawsze…
i liczymy, że tym razem wydarzy się coś innego.

Na przykład:
– znowu nie stawiam granic, ale liczę, że ktoś mnie zacznie szanować
– znowu się bardziej staram, ale liczę, że ktoś zacznie się angażować
– znowu nie mówię, czego potrzebuję, ale liczę, że ktoś się domyśli

I wtedy ta relacja wygląda bardzo podobnie jak poprzednie.

Bo my działamy w bardzo podobny sposób.

Ale czasem… ktoś po prostu nie jest dla Ciebie odpowiednią osobą.

I to może oznaczać różne rzeczy.

Na przykład:
– ma zupełnie inne wartości i oczekiwania
– nie chce się angażować
– nie ma zasobów na relację
– jest na innym etapie życia

I tego nie zmienisz.

Więc

👉 schemat to nie tylko to, na kogo trafiasz
👉 schemat to też to, jak się zachowujesz w relacji

I dopóki robisz to samo…
bardzo trudno jest zobaczyć, czy wynik może być inny.

Dlatego przełamanie schematu nie zawsze będzie polegało na tym, że od razu odchodzisz.

Tylko na tym, że zaczynasz robić coś inaczej.

Na przykład:
– mówisz „nie”, choć wcześniej się zgadzałaś

– mówisz wprost, czego potrzebujesz
– nie przejmujesz za kogoś odpowiedzialności
– nie tłumaczysz czyjegoś zachowania

I wtedy dzieją się dwie rzeczy. Oczywiście w duuuzym uproszczeniu:

Albo druga osoba zaczyna reagować inaczej i pojawia się przestrzeń na zdrowszą relację.

Albo… okazuje się, że ta osoba nie jest uważna na nas i nasze potrzeby i pozostaje przy swoich zachowaniach

I wtedy dopiero widać, że to jest realne niedopasowanie, że to nie ta osoba

To daje Ci coś czego często wcześniej nie było:

👉 możliwość sprawdzenia, zamiast tylko zgadywania

I teraz wracając do tego, co mówiłam wcześniej:

problemem bardzo często nie jest to, że trafiasz na niewłaściwych ludzi.

Bo to zdarza się każdemu.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy:

– ignorujesz to, co widzisz, czy nawet to co ta osoba wprost o sobie mówi
– nie zmieniasz swojego sposobu reagowania
– zostajesz w tym samym układzie, licząc na inny efekt

I wtedy ten schemat się utrwala.

I kiedy zaczynasz to widzieć, to pojawia się kolejna ważna rzecz.

Bo te sytuacje nie powtarzają się tylko dlatego, że trafiasz na podobnych ludzi.

One powtarzają się też dlatego… że w podobny sposób na nie reagujesz.

I kiedy zbierzesz to wszystko razem, to zaczyna być widać, że to naprawdę nie jest przypadek.

To jest pewien proces.

I ten proces zwykle wygląda bardzo podobnie, nawet jeśli osoby się zmieniają.

Można go rozłożyć na trzy etapy.

1. KOGO DOPUSZCZASZ

Na początku pojawia się ktoś nowy.

I już na tym etapie, często nieświadomie, coś wybierasz.

Zwracasz uwagę na pewne rzeczy, a inne pomijasz.

Czasem bardziej przyciąga Cię:
– intensywność
– niedostępność
– „chemia”

niż:
– spokój
– przewidywalność
– jasność

I to już jest pierwszy moment, w którym działa schemat.

2. JAK INTERPRETUJESZ SYGNAŁY

Potem zaczynają się pojawiać pierwsze informacje o tej osobie.

I tutaj wchodzą wszystkie te rzeczy, o których mówiłyśmy wcześniej:

  • bagatelizowanie sygnałów
    – tłumaczenie zachowań
    – skupianie się na potencjale
    – liczenie, że „to się zmieni”

Czyli widzisz coś… ale interpretujesz to w sposób, który pozwala Ci zostać w tej relacji.

3. JAK REAGUJESZ I DLACZEGO ZOSTAJESZ

I to jest najważniejszy moment.

Bo nawet jeśli coś już widzisz,
to bardzo często wchodzisz w znany sposób reagowania:

– bardziej się starasz
– mniej mówisz o swoich potrzebach
– dostosowujesz się
– bierzesz więcej na siebie

Albo odwrotnie:
– wycofujesz się
– zamykasz
– unikasz rozmowy

I jednocześnie pojawia się:

– nadzieja
– przywiązanie
– myśl „może będzie inaczej”

I zostajesz.

I teraz najważniejsza rzecz z tego wszystkiego:

ten proces dzieje się krok po kroku

To nie jest jedna decyzja.
To jest wiele małych decyzji.

I dlatego tak trudno jest to zauważyć.

Bo nie ma jednego momentu:
„o, tu zrobiłam coś nie tak”

To jest raczej:

– trochę tu odpuściłam
– trochę tu zignorowałam
– trochę tu się dostosowałam

I nagle jesteś w relacji, która wygląda bardzo podobnie do poprzednich.

I dlatego właśnie to się powtarza.

Nie dlatego, że trafiasz na „tych samych ludzi” w sensie dosłownym.

Tylko dlatego, że wybierasz podobny klimat emocjonalny

I ten schemat się zamyka.

I to jest moment, w którym pewnie myślisz

„ok… to co ja mam z tym zrobić?”

Bo jeśli to jest proces…
to znaczy, że można go też zatrzymać.

Ale nie na końcu.

tylko dużo wcześniej

Na etapie:
– wyboru
– interpretacji
– pierwszych reakcji

I to jest też powód, dla którego tak duży nacisk kładę na początek relacji.

Bo tam masz największy wpływ.

Nie wtedy, kiedy jesteś już mocno zaangażowana
tylko wtedy, kiedy coś się dopiero zaczyna.

Jeśli jesteś w tym momencie, ze szukasz relacji romantycznej i już na początku chcesz dobrze wyr bac, to koniecznie sprawdź Ebook jak znaleźć miłość w aplikacji randkowej – z okazji premiery jest teraz w promocyjnej cenie, i do niego dostaniesz ten bonus w postaci mini kursu o tym jakie staretgie przybieramy w relacjach, link oczywiście w opisie, lub wchodząc na nataliasadownik.pl/sklep

MOMENT KONFRONTACJI

I teraz chcę Ci powiedzieć coś, co może być trudne.

Ale jeśli pozwolisz sobie to naprawdę przyjąć…
to jest moment, który może bardzo dużo zmienić.

Bo jeśli masz wrażenie, że:

– trafiasz na samych niewłaściwych ludzi
– wszyscy Cię zawodzą
– wszyscy Cię wykorzystują
– wszyscy są jacyś „nie tacy”

to zatrzymaj się na chwilę.

I spróbuj spojrzeć na to trochę inaczej.

Bo nawet w ruletce raz wypada czarne, raz czerwone.

Nie jest możliwe, żeby za każdym razem trafiało się dokładnie to samo.

I to nie jest o tym, żeby powiedzieć:
„to Twoja wina”

To jest o tym, żeby zobaczyć:

👉 czy ja nie jestem w jakimś schemacie, który sprawia, że te sytuacje się powtarzają

Bo jeśli cały czas trafiasz w bardzo podobne historie…
to bardzo możliwe, że coś w tym układzie jest powtarzalne.

Nie masz wpływu na to:
– jaki ktoś jest
– co ktoś zrobi
– czy ktoś się zmieni

Ale masz wpływ na to:
– na co zwracasz uwagę
– co ignorujesz
– na co się zgadzasz
– kiedy zostajesz
– kiedy odchodzisz

I wiem, że to nie jest łatwe.

Bo to oznacza, że trzeba się przyjrzeć sobie.
Swoim reakcjom.
Swoim decyzjom.

I czasem zobaczyć rzeczy, które nie są wygodne.

Ale to jest jedyna droga, żeby coś się naprawdę zmieniło.

Bo dopóki historia brzmi:

„ja trafiam na takich ludzi”

to jesteś w miejscu, w którym niewiele możesz zrobić.

Ale kiedy zaczyna brzmieć:

„ok, coś się tu powtarza i ja chcę zobaczyć, co to jest”

to pojawia się przestrzeń na zupełnie inne relacje.

To nie jest tak, że od teraz będziesz „idealnie wybierać ludzi”.

To jest proces.

Czasem zobaczysz coś szybciej.
Czasem później.

Czasem zareagujesz inaczej.
A czasem zrobisz dokładnie to samo.

I to jest ok.

Bo zmiana w relacjach nie polega na tym, że wszystko robisz idealnie. tylko na tym, że zaczynasz być bardziej świadoma tego, co robisz

I jeśli miałabym zostawić Cię z jedną myślą po tym odcinku…

to byłoby to:

Zacznij trochę bardziej ufać sobie.

W tym, co widzisz.
W tym, co czujesz.
I w tym, jakie decyzje podejmujesz.

Bo naprawdę nie masz wpływu na to, jacy są inni.

Ale masz wpływ na to:

– kogo do siebie dopuszczasz
– na co się zgadzasz
– kiedy zostajesz
– kiedy odchodzisz

I jeśli czujesz, że to jest coś, nad czym chcesz popracować bardziej konkretnie,  szczególnie na etapie poznawania ludzi to przypominam, że w opisie masz ebook, w którym bardzo dokładnie pokazuję, jak podejść do tego świadomie i krok po kroku.

A na dziś to wszystko.

Trzymaj się 💛