You are currently viewing #80 Nie wiesz, czego chcesz… Zdziwisz się, co to może oznaczać

#80 Nie wiesz, czego chcesz… Zdziwisz się, co to może oznaczać

Terapia TSR Gdynia Online
Psychologia do kawy
#80 Nie wiesz, czego chcesz… Zdziwisz się, co to może oznaczać
Loading
/

Nie wiesz którą droga pójść, co wybrać,

Nie wiesz czego teraz potrzebujesz

Zmieniasz decyzje.
Analizujesz wszystko w kółko.
Patrzysz, co robią inni… i wydaje Ci się, ze maja jakoś lepiej, że lepiej sobie radzą z decyzjami?

Masz poczucie, że coś jest nie tak.

Że niby wszystko ogarniasz…
ale nie do końca wiesz, czy to jest Twoje życie. Czy wygląda tak jak byś tego chciał/a

To często się zdarza, nie jesteś w tym sama/sam. Jednocześnie musisz wiedzieć, ze to ze nie wiesz czego chcesz bardzo rzadko oznacza, że naprawdę tego nie wiesz.

Dużo częściej oznacza, że przez lata nauczyłaś się
nie zadawać sobie tego pytania…albo nie ufać swoim odpowiedziom.

I w tym odcinku pokażę Ci:
5 powodów skąd to się bierze,
dlaczego tak trudno jest to w końcu wiedzieć czy poczuć,
i co możesz zrobić, żeby zacząć sobie z tym lepiej radzić.

Będzie też kilka bardzo konkretnych rzeczy, które możesz zacząć robić już dzisiaj —
takich, które pomogą Ci odzyskać trochę więcej wpływu, nawet jeśli czujesz lęk, wątpliwości czy chaos w głowie.

To zaczynamy!

BRAK KONTAKTU ZE SOBĄ

Pierwsza i najczęstsza przyczyna tego, że nie wiesz, czego chcesz…
to brak kontaktu ze sobą, ze swoimi emocjami i potrzebami.

To jest coś, czego często nie nauczono nas w przeszłości.

Jako dzieci jesteśmy całkowicie zależni od innych ludzi.
Od ich reakcji, nastrojów, dostępności.

I jeśli dorastasz w środowisku, w którym żeby mieć spokój, akceptację, bliskość
trzeba się dostosować, być cicho albo być jakimś …

to Twój mózg bardzo szybko się tego uczy.

Wykształcasz w sobie umiejętność skanowania otoczenia:
czy mama jest w dobrym humorze,
czy tata się zdenerwuje,
czy mogę coś powiedzieć, czy lepiej nie.

Tylko tym samym, nie wykształcasz umiejętności skanowania tego co dzieje się z Tobą.

Co więcej, dzieci uczą się regulować swoje emocje i zachowania w zależności od tego,
jak reagują na nich ich opiekunowie.

Więc jeśli Twoje potrzeby były ignorowane, umniejszane albo spotykały się z reakcją typu:
„przesadzasz”, „wymyślasz”, „inni mają gorzej”…

to mogłaś/eś nauczyć się że Twoje potrzeby i emocje nie są czymś, na czym warto się skupiać i opierać.

I przestajesz je sprawdzać za to zaczynasz bardzo dobrze czytać innych.

I to często jest super strategia przetrwania w dzieciństwie, pozwoliła Tobie tez na to, że teraz możliwe że jesteś osobą, która:
dobrze wyczuwa emocje innych,
potrafi się dostosować,
wie, co wypada, a co nie.

Tylko że jeśli to wykształciło się zamiast umiejętności odczytywania i podążania za swoimi emocjami i potrzebami to mamy tutaj spory koszt.

Bo im bardziej skupiasz się na innych…
tym mniej jesteś w kontakcie ze sobą.

Ten brak kontakt ze sobą, to nieumiejętność odczytywania sygnałów z wewnątrz. Bo nasze potrzeby pojawiają się jako sygnały z ciała. Jako:

Napięcie.
Zmęczenie.
Irytacja.
Spadek energii.

I jeśli przez lata te sygnały były ignorowane albo zagłuszane…

to ta zdolność po prostu się osłabia.

Więc kiedy pytasz siebie: „czego ja  właściwie teraz chcę, co ja teraz czuję?” to masz poczucie,

Często coś się w Tobie odzywa. Tylko jeszcze nie umiesz tego dobrze usłyszeć.

PUSTKA I BRAK SPEŁNIENIA

Druga bardzo częsta sytuacja wygląda trochę inaczej.

To sytuacja kiedy:

Działasz.
Osiągasz różne rzeczy.
Idziesz do przodu.

A mimo to… masz poczucie, że to Cię nie satysfkcjonuje i czujesz pustkę.

Takie uczucie, że niby wszystko jest w porządku…ale no nie masz jakiegoś spełnienia.

Możesz mieć pracę, relacje, różne osiągnięcia
a i tak mieć poczucie pustki i braku perspektywy co dalej.

I wtedy bardzo łatwo dojść do wniosku, że w sumie to nie wiem czego chce, bo wydawało mi się, że chce to i to ale jak to mam to nic się nie zmienia…

Natomiast bardzo często to nie jest kwestia tego, ze nie wiesz czego chcesz tylko, że próbowałeś/aś zaspokoić coś bardzo ważnego… w niewłaściwy sposób.

Jeśli masz w sobie niezaspokojone potrzeby, na przykład potrzeby bycia zauważoną, ważną, bezpieczną, akceptowaną, to bardzo naturalne jest, że próbujesz je zaspokoić poprzez to, co robisz na zewnątrz.

Poprzez osiągnięcia.
Cele.
Zmiany.
Bycie „lepszą”, „bardziej ogarniętą”, „bardziej wystarczającą”.

I przez chwilę to działa.

Pojawia się ulga.
Satysfakcja.
Poczucie: „ok, teraz jest dobrze”.

Ale bardzo często to uczucie szybko znika.

I trzeba zrobić coś kolejnego.

I jeszcze coś.

I jeszcze.

Bo to, czego naprawdę szukasz…
nie znajduje się tam.

To trochę jak nalewanie wody do durszlaka.

Możesz wlewać coraz więcej ale ona i tak nie zostaje.

I to nie jest kwestia tego, że robisz za mało.

Tylko tego, że próbujesz zaspokoić coś, co ma zupełnie inne źródło.

To jest sygnał, że coś ważnego w Tobie
nie zostało zobaczone, nazwane, zaopiekowane.

I dopóki to się nie wydarzy, kolejne cele, zmiany czy osiągnięcia
nie będą w stanie tego wypełnić.

PARALIŻ DECYZYJNY

Trzecia sytuacja, w której możesz mieć poczucie, że nie wiesz, czego chcesz…

to moment, w którym teoretycznie możesz wybrać ale nie jesteś w stanie tego zrobić.

Masz wiele opcji i możliwości a mimo to… stoisz w miejscu.

Każda decyzja wydaje się i dobra i zła jednocześnie, każda niesie jakieś koszty i jakieś ryzyka.

Ryzyko, że wybierzesz źle.
Że coś stracisz.
Że czegoś nie przewidzisz.

Dochodzi wtedy często do przeciążenia decyzyjnego, bo kiedy mamy dużo możliwości, nasz mózg nie czuje się bardziej wolny ale bardziej odpowiedzialny.

A im większe poczucie odpowiedzialności…
tym większy lęk przed błędem.

I wtedy każda decyzja zaczyna oznaczać nie tylko wybór…

ale też stratę.

Bo jeśli wybierzesz jedną drogę to automatycznie nie wybierasz innych.

I nie zawsze jesteśmy na to gotowi.

Czasem dochodzi do tego jeszcze jedna bardzo ważna rzecz.

Czyli poczucie, że już tyle zainwestowałaś.

Czasu.
Energii.
Czasem pieniędzy

W jakąś drogę, relację, kierunek.

I pojawia się myśl:

„nie mogę tego zostawić, bo to by znaczyło, że to wszystko było na darmo”

Nazywa się to pułapką utraconych kosztów.

A w życiu często oznacza to, że zostajemy w czymś nie dlatego, że tego chcemy…

tylko dlatego, że trudno nam pogodzić się ze stratą zainwestowanych zasobów.

I do tego wszystkiego pojawia się jeszcze jeden poziom.

Presja zewnętrzna.

To, co „powinno się” wybrać.
Co inni by zrobili na Twoim miejscu.

I kiedy masz w głowie tyle różnych kierunków, opinii i konsekwencji…

to bardzo trudno jest usłyszeć jedną rzecz:

co jest naprawdę Twoje.

I wtedy krążysz między opcjami, rozważasz, analizujesz, odkładasz…

i dochodzisz do wniosku:

„ja chyba nie wiem, czego chcę”

Ale bardzo często to nie jest brak decyzji, tylko moment, w którym wszystko zaczyna wydawać się równie ryzykowne.

4: OVERTHINKING

Czwarta sytuacja, która bardzo często wygląda jak „nie wiem, czego chcę”…
to overthinking.

Czyli ciągłe analizowanie.

Rozważanie różnych scenariuszy.
Wracanie do decyzji, które już podjęłaś.
Zastanawianie się, czy można było inaczej, lepiej, bezpieczniej.

I to często wygląda jak szukanie odpowiedzi i to w taki rozsądny analityczny sposób i daje poczucie, że jak tylko to dobrze przemyślisz to w końcu znajdziesz odpowiedź.

Ale psychologicznie bardzo często dzieje się coś zupełnie innego.

Bo to myślenie… nie zawsze służy znalezieniu rozwiązania.

Często służy unikaniu czegoś dużo trudniejszego.

Uczuć.

Ruminacje, czyli takie ciągłe mielenie tego co było i zamartwianie się mogą pełnić funkcję regulacji emocji.

Czyli zamiast czuć, zaczynamy myśleć.

Bo kiedy jesteś w głowie masz poczucie kontroli.

A kiedy zaczynasz czuć pojawia się niepewność.

Lęk.
Bezradność.
Złość.
Smutek.

I dla wielu osób to są bardzo trudne doświadczenia.

Czasem dlatego, że nie było przestrzeni, żeby je przeżywać.
Czasem dlatego, że były zbyt przytłaczające.

Więc mózg robi coś, co jest w swojej logice bardzo sprytne.

Zamiast pozwolić Ci wejść w emocję zajmuje Cię analizą.

Zastanawiasz się, co będzie.
co powinnaś zrobić.
co się może wydarzyć.

I przez chwilę czujesz ulgę. Bo jesteś „zajęta myśleniem”.

Tylko że problem jest taki, że to myślenie nie prowadzi do decyzji.

Bo decyzja wymaga czegoś więcej niż analizy.

Wymaga też gotowości na to, co się z tą decyzją wiąże.

Na niepewność.
Na ryzyko.
Na emocje.

I jeśli Twój  układ nerwowy nie chce tego poczuć to będzie Cię zatrzymywał w myśleniu i analizowaniu.

Overthinkig to też często nie jest brak odpowiedzi ale sposób, w którym Twoja głowa próbuje ochronić Cię przed tym, co mogłabyś poczuć, kiedy zadasz właściwe pytanie i kiedy usłyszysz tę odpowiedź.

A jeśli czujesz, że w takich momentach bardzo zatrzymuje Cię lęk przed oceną…

to przygotowałam dla Ciebie coś, co może być dobrym pierwszym krokiem.

Darmowy miniworkbook:  5 kroków, które pomagają odzyskać wpływ mimo lęku przed oceną.

Możesz go potraktować jako takie pierwsze zatrzymanie się i zobaczenie,
co się dzieje u Ciebie w takich sytuacjach.

Zostawię go w opisie.

ZAWIESZENIE JAKO STRATEGIA

I na końcu jest coś, co bardzo często wygląda jak brak decyzji ale w rzeczywistości jest decyzją.

Zawieszenie.

Czekanie.
Odkładanie.
Bycie „pomiędzy”.

Pomiędzy jedną opcją a drugą.
Pomiędzy „zostać” a „odejść”.
Pomiędzy „spróbować” a „jeszcze poczekać”.

I z jednej strony to może być bardzo frustrujące.

Bo masz poczucie, że stoisz w miejscu.

Ale z drugiej strony… to miejsce daje coś bardzo konkretnego.

Poczucie bezpieczeństwa.

Bo dopóki nie wybierasz – nie tracisz.

Nie tracisz tej opcji, której nie wybrałaś.
Nie tracisz tego, co już masz.
Nie musisz mierzyć się z konsekwencjami.

To tworzy taką iluzję, że może jeszcze chwilę poczekasz i coś się samo wyjaśni.

Że może pojawi się jakiś znak,
pewność,
lepszy moment.

I czasem rzeczywiście tak się zdarza.

Ale bardzo często… nie.

Bo jeśli przez dłuższy czas nic się nie zmienia,
to najczęściej nie dlatego, że jeszcze nie przyszedł właściwy moment.

Tylko dlatego, że coś w Tobie nie jest gotowe na to, co ta zmiana ze sobą niesie.

A każda zmiana coś niesie.

Nie tylko coś nowego ale też stratę.

Czasem utratę tego, co znane.
Czasem jakiejś wersji siebie.
Czasem relacji, planów, wyobrażeń.

I dopóki nie jesteśmy gotowi tej straty zobaczyć i uznać…

bardzo łatwo jest zostać w zawieszeniu.

Bo ono jest mniej bolesne niż decyzja.

Tylko że ma swoją cenę. Bo zatrzymuje Cię dokładnie tam, gdzie jesteś.

I ponownie, tu też często nie chodzi o brak decyzji. Tylko jest to sposób, w jaki chronisz się
przed tym, co ta decyzja by uruchomiła.

Ok to teraz wiesz już co tu się może kryć za tym, że nie wiem co czuje i nie wiem czego chce, więc teraz pokaże Ci 5 kroków, które pomagają zacząć budować w sobie większe poczucie świadomości siebie i swoich potrzeb.

Nie musisz robić wszystkiego naraz.

Ale zobacz, gdzie czujesz: o to jest coś, od czego mogę zacząć.

1. ZATRZYMAJ SIĘ

Pierwsza rzecz jest jednocześnie najprostsza… i dla wielu osób najtrudniejsza.

Zatrzymanie się.

Bo jeśli przez lata byłaś w trybie działania, analizowania, dostosowywania się…

to bardzo rzadko była przestrzeń na to, żeby naprawdę sprawdzić:

co się dzieje we mnie.

Często próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie:

czego ja chcę w życiu – robimy to na poziomie głowy.

Analizując.

Porównując.

Szukając odpowiedzi.

Tylko że emocje i potrzeby nie pojawiają się w głowie jako gotowe zdania.

One pojawiają się dużo wcześniej.

W ciele.

W napięciu.
W zmęczeniu.
W irytacji.
W takim poczuciu, że coś jest „nie tak”.

I jeśli nie zatrzymasz się na tym poziomie…

to bardzo trudno będzie Ci dojść do tego, czego chcesz na większą skalę.

Bo nie masz punktu wyjścia.

Dlatego ten pierwszy krok nie polega na podejmowaniu decyzji.

Tylko na zauważaniu.

Na zadawaniu sobie bardzo prostych pytań w ciągu dnia:

co ja teraz czuję?
czy ja mam na to ochotę?
czy to jest dla mnie ok?

I bardzo możliwe, że na początku nie będziesz mieć odpowiedzi.

Albo będą bardzo niejasne.

I to jest normalne.

Bo jeśli przez lata ten kontakt był gdzieś w tle to on potrzebuje czasu, żeby wrócić.

I to, co jest ważne,  to żeby nie oczekiwać od siebie od razu jasności.

Tylko ciekawości.

Takiego sprawdzania:

co się dzieje u mnie.

PRZESTAŃ SZUKAĆ ZASPOKOJENIA NA ZEWNĄTRZ

Druga rzecz, która bardzo pomaga zacząć wiedzieć, czego chcesz…

to zobaczenie, gdzie tej odpowiedzi szukasz.

Bo jeśli masz w sobie poczucie pustki albo niespełnienia…

to bardzo naturalnym odruchem jest próba wypełnienia tego czymś z zewnątrz.

Nowym celem.
Zmianą pracy.
Kolejnym krokiem.
Kolejnym „może to będzie to”.

Ale jeśli to, co jest w środku Twoje potrzeby, emocje, doświadczenia nie zostało zauważone, nazwane, przeżyte…

to kolejne rzeczy z zewnątrz nie są w stanie tego zastąpić.

Mogą je jedynie na chwilę przykryć. Ale nie rozwiązują tego, co jest pod spodem.

A to oznacza, że odpowiedzi nie znajdziesz przez kolejne działanie.

Tylko przez zatrzymanie się i zobaczenie:

co tak naprawdę próbuję w sobie zaspokoić?

czego mi brakuje?

co nie zostało nazwane?

Co ja odtwarzam cały czas licząc, że coś w końcu będzie inaczej?

I to jest też ten obszar, w którym bardzo często trudno jest zrobić to samodzielnie.

Bo to jest często praca z czymś, co było długo niewidoczne.

Z emocjami, które były odkładane.
Z potrzebami, które były pomijane.
Z doświadczeniami, które nadal mają wpływ na to, jak dzisiaj funkcjonujesz.

OKREŚL, CO JEST DLA CIEBIE NAPRAWDĘ WAŻNE

Trzecia rzecz, która bardzo pomaga zacząć wiedzieć, czego chcesz to określenie, co jest dla Ciebie naprawdę ważne.

Bo bardzo często nie wiemy, co wybrać tylko dlatego, że nie mamy punktu odniesienia.

Nie wiemy, według czego wybierać.

Dlatego tak ważne jest, żeby mieć coś, co porządkuje te decyzje.

I tym czymś są wartości.

I teraz zobacz, jak to działa na przykładzie.

Załóżmy, że jesteś na etapie zmiany pracy.

Czujesz, że to, co robisz teraz, już Ci nie pasuje, coś Cię w tym uwiera…
ale nie wiesz jeszcze, w którą stronę pójść.

I kiedy zaczynasz się nad tym zastanawiać, wszystko miesza się ze sobą:
zarobki, możliwości, opinie innych, ryzyko…

i robi się z tego bardzo duży chaos.

Ale jeśli zatrzymasz się i nazwiesz to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne…

to nagle zaczyna się to porządkować.

Na przykład możesz dojść do wniosku, że w życiu najważniejsze są dla Ciebie:
poczucie bezpieczeństwa finansowego,
autonomia i wolność,
oraz czas dla bliskich.

A jeśli określisz wartości w  obszarze pracy zawodowej, to może się okazać, że kluczowe są dla Ciebie:
finanse, robienie czegoś, co Cię interesuje,
i duża dynamika.

I teraz kiedy pojawia się konkretna propozycja pracy…

na przykład dobrze płatna, ale wyjazdowa, wymagająca i z dużą zależnością od przełożonego…

to wcześniej mogłabyś analizować ją tygodniami.

Zastanawiać się, czy to dobra decyzja, czy warto, czy nie przegapisz czegoś lepszego.

A teraz możesz po prostu przepuścić ją przez swoje wartości.

I zobaczyć, że:
tak  daje Ci bezpieczeństwo finansowe,
ale jednocześnie ogranicza autonomię i czas dla bliskich,
i niekoniecznie daje tę dynamikę, na której Ci zależy.

I nagle nie chodzi już o to, czy ta opcja jest „dobra”.

Tylko o to, czy jest dobra dla Ciebie.

I to jest ogromna zmiana.

Bo decyzja przestaje być o tym, żeby wybrać najlepiej obiektywnie…

a zaczyna być o tym, żeby wybrać spójnie ze sobą.

I często to nie daje stuprocentowej pewności.

Ale daje poczucie, że rozumiesz,
dlaczego coś Ci pasuje… albo nie

CZUCIE

Czwarta rzecz, która bardzo pomaga, kiedy czujesz, że utknęłaś w analizowaniu…

to nauczenie się schodzenia z głowy… do emocji.

Bo potrzebujesz zobaczyć, co się pod tym myśleniem kryje.

I możesz zrobić to w bardzo prosty sposób.

Kiedy łapiesz się na tym, że analizujesz w kółko zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie jedno pytanie:

co ja teraz czuję?

Nie: co myślę.
Nie: co powinnam zrobić.

Tylko: co czuję.

I teraz drugi krok:

co ta emocja może mi mówić?

Bo emocje nie są przypadkowe, ale bardzo często pokazują Ci, co jest dla Ciebie ważne.

Na przykład:

Jeśli czujesz lęk
to często znaczy, że twój system nerwowy wykrył jakieś zagrożenie, coś jest dla Ciebie ważne i boisz się to stracić, albo nie jesteś pewna, czy sobie poradzisz.

Jeśli pojawia się złość
to bardzo często sygnał, że jakaś Twoja granica jest przekraczana
albo coś nie jest w porządku dla Ciebie.

Jeśli czujesz smutek
to może być informacja o stracie, o czymś, czego Ci brakuje
albo czego potrzebujesz więcej.

Jeśli pojawia się niepewność
to często znak, że wchodzisz w coś nowego
i Twój układ nerwowy potrzebuje chwili, żeby się oswoić.

I teraz zamiast próbować „pozbyć się” tej emocji zobacz, co możesz z nią zrobić.

Nie na poziomie wielkich decyzji.

Tylko małego ruchu.

Jeśli to lęk
możesz sprawdzić: czego potrzebuję, żeby poczuć się trochę bezpieczniej?

Jeśli to złość
możesz zadać sobie pytanie: gdzie mówię „tak”, choć chcę powiedzieć „nie”?

Jeśli to smutek
może to moment, żeby uznać, że coś było dla Ciebie ważne
i dać sobie przestrzeń, żeby to poczuć.

Jeśli to niepewność
może nie potrzebujesz od razu decyzji, tylko jednego małego kroku.

Kiedy zaczynasz używać emocji jako wskazówki a nie jako czegoś, co trzeba wyciszyć.

To bardzo często właśnie tam jest odpowiedź, której szukasz.

A jeśli widzisz, że to analizowanie i zamartwianie się często wraca…

to przygotowałam workbook o lęku i zamartwianiu się,

w którym pokazuję dokładnie, jak w 4 tygodnie przechodzić przez ten proces krok po kroku
i jak pracować z tymi myślami, żeby one przestały przejmować kontrolę. Znajdziesz go oczywiście w opisie odcinka

ZAMIANA WIELKICH DECYZJI NA MAŁE SPRAWDZANIE

I piąta rzecz, która bardzo pomaga zacząć wiedzieć, czego chcesz to zejście z poziomu wielkich decyzji na poziom małych kroków i sprawdzania.

Bo bardzo często blokuje nas takie przekonanie, że:

muszę wiedzieć na pewno.
muszę wybrać dobrze.
to musi być ta jedna, właściwa decyzja.

I to tworzy ogromną presję.

Bo jeśli decyzja ma być „na całe życie” to nic dziwnego, że trudno ją podjąć.

A prawda jest taka, że bardzo rzadko wiemy coś „na pewno” zanim tego nie doświadczymy.

Często próbujemy wymyślić swoje życie zamiast je po prostu doświadczać.

I tu dużo bardziej pomocne jest podejście eksperymentu.

Czyli zamiast pytać:

co jest dla mnie najlepsze?

możesz zacząć pytać:

co mogę sprawdzić?

I to może być coś naprawdę małego.

Nawet na takim poziomie, jak:

nie wiem, czy mam ochotę na krewetki czy risotto —
to spróbuję krewetek i zobaczę, jak się z tym czuję.

A potem spróbuję risotto i sprawdzę, co bardziej mi pasuje.

I to brzmi banalnie…

ale dokładnie tak działa poznawanie siebie.

Nie przez myślenie.

Tylko przez doświadczenie.

I to samo możesz przenieść na większe obszary życia.

Zamiast od razu zmieniać pracę możesz sprawdzić jakieś dodatkowe zajęcie w obecnej.

Zamiast podejmować decyzję „czy to jest to” możesz zobaczyć: jak ja się w tym czuję, kiedy tego

Takie podejście bardzo zmienia sposób podejmowania decyzji.

Bo przestajesz czekać na pewność i obawiać się błędów. Bo każde sprawdzenie jest jakąś nauką o Tobie i szansą na doświadczenie.

Często nie musisz mieć gotowej odpowiedzi.

Wystarczy, że jesteś gotowa sprawdzać.

Jeśli słuchając tego odcinka miałaś takie poczucie, że
to jest o mnie…

to nie zostawiaj tego tylko na poziomie refleksji.

Bo samo zrozumienie to często pierwszy krok…
ale dopiero działanie coś zmienia.

Jeśli chcesz zacząć od czegoś prostego,
to przygotowałam dla Ciebie krótki materiał:

5 kroków, które pomagają odzyskać wpływ mimo lęku przed oceną.

To jest coś, co możesz zrobić sama krok po kroku, w swoim tempie.

Zostawię Ci go w opisie.

Jeśli widzisz u siebie, że bardzo dużo analizujesz, zamartwiasz się
i trudno Ci wyjść z tego kręcenia się w kółko…

to możesz też zajrzeć do mojego workbooka o lęku i zamartwianiu się.

Tam przeprowadzam Cię przez 4 tygodniowy proces wychodzenia z leku i zamartwia się bardziej konkretnie z ćwiczeniami, które pomagają to poukładać.

A jeśli czujesz, że to jest coś głębszego, że to nie jest tylko kwestia jednej decyzji,
tylko czegoś, co powtarza się u Ciebie od dłuższego czasu…

to pamiętaj, że możesz też przyjść z tym na konsultacje – możemy zobaczyć się stacjonarnie w Gdyni albo online.

Bo czasem dopiero w rozmowie z kimś
jesteśmy w stanie zobaczyć to, czego sami nie widzimy.

I to jest ok.

Nie musisz tego wszystkiego ogarniać sama.

Do zobaczenia

Pobierz darmowy workbook do odcinka: